Home CODZIENNIE ZRZUĆ BAGAŻ

ZRZUĆ BAGAŻ

2017-02-12 1 comment

Przez dziesięć lat uwierały mnie buty. Nawet nie dlatego, że wychodziłam z założenia, że ma być pięknie, niekonicznie wygodnie. Nie dlatego, że nie potrafię dobrać sobie rozmiaru, czy nawet nie dlatego, że nienawidzę nosić skarpetek! Po prostu było mi niewygodnie. Wybierałam drogi łatwe, potem trudniejsze. Zdobyłam szczyty w tych butach. I tylko po drodze plastry w aptece dokupuje. Nauczyłam się już, że te na stopy są inne- grubsze. W tenisówkach z gumową podeszwą trafiłam na żwir, a kiedy założyłam obcasy przewróciłam się na tramwajowym schodku. Kalosze okazały się moją zmorą, bo co z tego, że nie przemokną, skoro zawsze trzeba do nich założyć skarpetki. I tak biegałam. W trampkach na uczelnie, w trampkach na randkę i pod biurkiem w pracy zmieniałam obcas na trampki. I te trampki mnie wciąż uwierały. I teraz już wiem. że te małe blizny na piętach nie są od butów. One są zwyczajnie od ciężaru, co go za sobą niesiemy. Całego bagażu na plecach, gdzie nawet kanapki z pasztetem czy zimnej lemoniady nie znajdziesz. Raczej dni poprzednie, trochę goryczy i przekleństw, jaki ten świat dla nas mało łaskawy się okazał. W bocznej kieszeni masz pretensje o ten dobry na dyplomie. A z tyłu na zamek zapinana kieszeń z kawałkami serca. Nieraz już ktoś Ci je połamał. Najgłębiej, w małej kieszeni chowasz wszystkie złe wspomnienia. I najrzadziej tam zaglądasz. Dobrze byłoby ją w końcu rozpakować. Poukładać. Zaakceptować.
Bo na boso i bez plecaka chodzi się lepiej.
Wygodniej.
Inaczej.

Prowadzenie bloga daje mi ogromną satysfakcję. Dzięki temu poznałam mnóstwo pięknych marek, ale jeszcze więcej cudownych ludzi. Bo to o człowieka w tym wszystkim chodzi. Bo to przecież człowiek to tworzy. Od początku do końca. Od pomysłu do pełnej realizacji. I to człowiek w tej swojej pracy nerwów się naje tyle, że potem brzuch po nocy boli jak cholera.  Nie spodziewałam się tego wszystkiego, kiedy opublikowałam pierwszy post. Nie spodziewałam się, że będę miała możliwość współpracować z takimi dobrymi ludźmi! Codziennie odbieram jakieś maile z propozycjami współpracy i każdy z nich czytam i analizuję. Nie przyjmuję ich dużo. Polegam na ludziach, na tym jak piszą maile, jak rozmawiają przez telefon. Staram się złapać tą energię, dzięki której łatwiej mi się potem pracuje. Więc kiedy ktoś, kogo lubię i cenię mówi mi o świetnych rozwojowych zabawkach, to ufam, że się nie zawiodę. I kiedy jeszcze ktoś mi mówi, że jak dotknę tej bawełny to będzie szok, to jestem pewna, że ma rację. Bo jeśli już złapię tą chemię międzyludzką, to trochę się jej poddaję.

A do rzeczy- puzzle, magnesy, zestawy do składania- MUDPUPPY- no pięknie są wykonane. Przede wszystkim jest kolorowo, co teraz często jest pomijane na rzecz stonowanych modnych zabawek (też je lubię), a dzieci lubią kolory! Bardzo ładnie wykonane i ładnie zapakowane!

Ta bawełna, o której mówiłam to Tosi sukienka i Stasia koszulka i ogrodniczki- TUTAJ. Naprawdę w dotyku jest idealna! I podglądając moje dzieci, wiem, że wygodna. Zawsze staram się ocenić ciuch dopiero po wypraniu. I te spokojnie mogę polecić.

Tablica z literkami to TATUTATAM, fajna mama, która robi takie cuda. Imiona, napisy, alfabet w każdym kolorze. Moje dzieci przepadły!

Gałki w meblach to REGAŁKA. pisałam już o nich wcześniej. Są piękne i zmieniają mebel na nowy! Jedyne, to serduszka nam się odkleiły, ale to wina drzwi w szafce, które mają blokady i ciężko się je otwiera.

A farby są przeznaczone dla dzieci. Do malowania skóry, do malowania paluszkami. Do jedzenia raczej nie, ale… wszystkiego muszą spróbować te małe istoty. Mieliśmy świetną zabawę. A ja miałam mnóstwo sprzątania. Ale było warto!

 

1 comment

You may also like

1 comment

To Dopiero Początek 2017-02-12 at 7:31 pm

Ten bagaż to bierzemy bo inni tego od nas oczekują.
Jest ambicja, aby udowodnić innym, że damy radę ciągnąć te wszystkie zobowiązania które mamy.
Udowodnić, że jestem silna i dam radę. W środku krzyczy – im lepsza, szybsza będziesz tym więcej ci dodadzą. Wiem to, a i tak nie potrafię skapitulować. I tak przez 10 godzin dzienne, udowadniam coś komuś. Ludziom, którym tak naprawdę jestem obojętna. Zwracają na mnie uwagę tylko dlatego, że jesteśmy elementami tej samej maszyny. Jak ja się zatrzymam, blokuję innych. Wkręconych tak samo jak ja, albo jeszcze bardziej.
Zdejmuję trampki razem z Tobą.
Odpuszczam.

Reply

Leave a Comment