Home CODZIENNIE PRZYJACIEL

PRZYJACIEL

2016-01-01 0 comment

Siadam do tego tekstu czwarty raz. Powiem Ci, że mam nadzieję, że teraz już mi nikt nie przerwie, a ja na spokojnie napiszę Ci co u mnie. Bo ten pierwszy raz co napisałam, to kompletnie nie grało mi z tym, co tak naprawdę miałam na końcu języka. A potem jak już napisałam, to  narobiłam tyle byków, że zamiast spokojnie poprawić, to z taką złością, co się ciążowymi hormonami pasi, szybko wszystko skasowałam. A też raz napisałam ładnie już. Całkiem schludnie. Nawet łza mi podczas pisania poleciała. Taka z tęsknoty. Bo do Ciebie piszę. I rozmyślam co Ty tam właśnie porabiasz. A przecież wiem, że śpisz. Właśnie teraz. Kiedy mój dzień się w pełni rozwinął, Ty obracasz się na drugi bok i pewnie nawet sobie lekko chrapiesz. A ten raz właśnie co już miałam ten tekst napisany to mój ukochany zadzwonił, żebym mu z okna Stachowe picie zrzuciła, bo zapomniał. Zawsze coś mu z tego okna zrzucam. Za każdym razem muszę dwa małe kwiatki na bok odsunąć. Zarzekałam się kiedyś, że kwiatki to żadne u mnie stanąć nie mogą. Bo zasługują wszystkie na dużo uwagi, a ja wiecznie zapominam, że to też jakby istota żywa, co i napić się musi i zaczerpnąć słońca. Ale mam je. Mam w sumie trzy. Jeden kompletnie wybacza mi moje zapominalstwo i dzielnie czeka, a te dwa, co na parapecie moje oko cieszą, to miały nie być wymagające. I tak jest naprawdę. Spokojne, zielone i ciągle jakby zadowolone, że już w tej ciemnej kwiaciarni nie usychają z tęsknoty za stałym domem. Są moje. Jakkolwiek jestem zapominalska, razem tworzymy coś na wzór symbiozy. Zrzuciłam mu wodę i teraz już spokojnie mogę pisać. Że u mnie to wiesz, niby po staremu, a ciągle nowe przynosi mi dzień. Bo ostatnio to dużo się dzieje, że brzuch mi rośnie w zaskakującym tempie i kompletnie wygodnie przestało mi być juz jakiś czas temu. A w nocy to już nie wiem jak się obracać. Jakbyśmy akurat spały razem, tak wiesz, zasnęły przy jakieś romantycznej komedii to pewnie Ty byś leżała w mały kłębek zwinięta w kącie pod ścianą, a ja bym po całym łóżku skakała, jeszcze ze złości, że Tobie ten sen tak łatwo przychodzi, szturchnęłabym Cię parę razy z łokcia, że niby przez przypadek.  I tak sobie rozmyślałam, że moje dzieci będą kiedyś miały kogoś, takiego, że wszystkie tajemnice będą mu powierzać. Takie, co nigdy nie wyjdą na światło dzienne. Bo wiesz, że tajemnice powierzone przyjacielowi, nigdy poza przyjaciela nie wychodzą. I to oczywiste, że chciałabym, aby mi też powierzali te swoje sekrety, ale nie będzie mi przykro, jeśli woleć będą schować to do ucha kumpla. Bo taka chyba jest kolejność. Bo wiesz, myślę, że jeśli już znajdą taką bratnią duszę, to mogę być spokojna. Bo więcej to niż bogactwo z całego świata. Bo wystarczy za kimś tęsknić, kogoś kochać, żeby być naprawdę bogatym człowiekiem. Wystarczy na kogoś zawsze czekać. Wystarczy mieć przyjaciela. Chociażby na końcu świata… Bo to tak naprawdę wciąż jeden świat. Rzut kamieniem.

Do zobaczenia.

PS. I zobacz! Taka mamy zimę, podczas, gdy Ty rozpływasz się swoim latem!

DSC_1651 DSC_1652 DSC_1654 DSC_1655 DSC_1660 DSC_1661 DSC_1670 DSC_1672 DSC_1673

0 comment

You may also like

Leave a Comment