Home CODZIENNIE PO CO TO WSZYSTKO, JEŚLI JUTRO MAM UMRZEĆ

PO CO TO WSZYSTKO, JEŚLI JUTRO MAM UMRZEĆ

2017-01-09 5 komentarzy

Napisałam do Niej kolejnego maila. Zauważyłam, że kiedy jest naprawdę słabo w moim życiu, piszę do Niej. Może dlatego, że nigdy nie spojrzałyśmy sobie w oczy, albo, że po prostu się osobiście nie znamy. Chociaż ja czuję, że mamy ze sobą wspólnego tyle, że razem możemy konie kraść. Taka kobieta, co ma w sobie tyle, no właśnie, nie wiem czego, nie potrafię tego nazwać, bo czasami słowo „siła” nie jest dobrym słowem. Ale ma właśnie tego tyle, że spokojnie wyciągnie niejednego człowieka z jego zmor. Dlatego do Niej piszę. Dlatego o Niej często myślę. Zostawiłam na chwilę mój ciepły Dom. Spakowałam się w torbę, co już od pierwszego dźwignięcia wiedziałam, że pożałuję wyboru bagażu. Pojechałam sama. Przeczytałam dosyć kiepski kryminał w pociągu i oblałam ulubiony sweter kawą. Nie wiem co jest najlepsze na plamy. Nigdy nie wiedziałam. Kiedy zrobiłam plamę na ukochanej koszulce, przypięłam na niej broszkę. To półśrodki. Całkiem możliwe. Na dłużej nie załatwią wszystkiego jak należy. Dlatego też przestałam postanawiać co roku. Nie mam postanowień. Zmieniam w swoim życiu coś codziennie, lub raz na jakiś czas. Wtedy, kiedy czuję, że coś co robię nie jest dobre ani dla mnie, ani dla mojej rodziny. Do mojej największej zmiany dojrzewałam 10 lat. I koniec przeszłego roku pokazał, że potrafię walczyć. O szczęście trzeba czasami walczyć. Samemu ze sobą. Bo nie ma nic w życiu lepszego, niż własne ciężko wypracowane szczęście. Ta samotna podróż była mi potrzebna. Wszystkie kobiety, które spotkałam, poznałam, pokazały, że w małej dziewczynie jest ogromna energia. Wszystkie matki, z niektórymi poznałam się przez współpracę, inne prowadzą blogi. Dzieli nas ogromnie dużo, ale łączy jeszcze więcej. Ich pasja dodała mi napędu. Ale nie na działanie, że więcej, że szybciej, że jeszcze trochę z siebie wycisnę. To raczej napęd do bycia sobą dla siebie i sobą dla moich bliskich. I jak nie dodam dwóch postów w tygodniu to przecież nikogo tym nie zranię. I jak odmówię kolejny raz współpracy, to zawsze ktoś znajdzie się na moje miejsce. Ale na moje miejsce w życiu codziennym, tym bez aparatu, bez telefonu, bez fejsbuka i instagrama, nie będzie nikogo, kto dopasuje się do mojej rodziny w 100%. Nie mówię, że nie będzie dostatecznie dobry, ale nie będzie nigdy mną. Dlatego zwolniłam. Na wypadek, gdyby każdy z tych nadchodzących dni miałby być tym ostatnim. Żeby sobie potem w brodę nie pluć, że miałam ostatnie godziny i okna w kuchni szorowałam, zamiast udawać dinozaura dla uciech moich dzieci. A jak wylałam tą kawę na mój najcieplejszy sweter, to też przypomniałam sobie, że przed chwilą zgubiłam czterysta złotych i dowód, co akurat ktoś podrzucił go na portiernię. I przez telefon mówię Mu, czy on wie, że ja kiedyś, zanim się jeszcze na dobre w Poznaniu nie rozstudiowałam znalazłam na deptaku obok Starego Browaru zawinięte czterysta złotych? Oddałam je chyba. Taka równowaga. Zostało mi w kieszeni tyle, że akurat wypiłam ciepłą kawę. Bo pociąg do domu miał się spóźnić, co wtedy trochę mnie zezłościło. A Ona dziś mi w mailu pisze, że co z tego, że musi zrobić coś jutro skoro dziś miałaby w wypadku zginąć. I to wszystko jakoś mi się w kupę poukładało. Ten pociąg spóźniony. Dzięki niemu musiałam zwolnić, wypić kawę. Bo co, jeśli zaraz ten pociąg miałby się wykoleić. A ja nie zdążyłabym języka poparzyć i pomyśleć w zupełnej ciszy, że Ta siła ogromna to na pewno jest Kobietą.

Te dwa cudowne miejsca polecam Wam zwiedzić osobiście, mimo, że prowadzą sprzedaż internetową. Bo wchodząc tam po prostu czuje się magię!

COODO– Al. Niepodległości 138/25, 02-554 Warszawa

MAKUTRA– Ul. Oleandrów 5 , 00-629 Warszawa

5 komentarzy

You may also like

5 komentarzy

Monika 2017-01-09 at 8:01 pm

Przecież tam zamieszkać by można, cudowne miejsce…

Reply
Oli 2017-01-09 at 8:09 pm

Zawsze jak jest mi źle trafiam na Twój wpis. Zawsze wtedy robi mi się lepiej na sercu. Dziękuję po raz kolejny!

Reply
Ola 2017-01-13 at 9:02 am

Pięknie napisane! Każdy powinien żyć tu i teraz. Powoli, celebrujac każdą chwilę. Ale czasami najcięże zrozumieć, że wszystko co najważniejsze mam w domu. Wystarczy się zatrzymać.

Kadry świetne, tylko bardzo żółte, ale może tak miało być 🙂

Reply
Paula 2017-01-25 at 12:04 am

I pięknie napisane.i już. Cenię.Cię. 🙂

Reply
Zabiegana Mama 2017-01-25 at 9:45 am

Myślałam, że tylko ja te broszki tak..:D

Reply

Leave a Comment