Home CODZIENNIE OKRUCHY PO CHLEBIE

OKRUCHY PO CHLEBIE

2016-05-01 8 komentarzy

Kupił mi wczoraj kawałek ciasta. Takie z kruszonką. Z owocami. Mamy takie miejsce, gdzie ciasto, jak się samemu nie chce zrobić, to tam właśnie zawsze jest pyszne! Wszystkie bez wyjątku. Obsługa jest trochę mniej pyszna. Chociaż jak można nie być miłym sprzedając takie pyszności? Nie wiem. Przecież to tylu osobom się humor nagle poprawia, jak tą słodką tartę z gruszką do domu niesie kobieta, która zaraz ma nad nią płakać. Że chłopak poszedł. Że za inną pognał. Jeszcze ją czekoladowym kremem wysmaruje i zapije całą butelką wina. Ale humor będzie lepszy! Bo słodkie zawsze pomaga na ból duszy. I serca. No pomaga i nikt mi nie powie, że jest lepszy sposób jak chłopak Cię rzuci, czy akurat ta za Tobą w kolejce po to ciasto szczuplejsza była. I usta miała pełniejsze. Czy jak Ci szef powie, że zastąpić chce Twoje miejsce innym pracownikiem. No to choćby świat się walił, las się palił, łzy były po stokroć bardziej słone, to jak obliżesz łyżkę wypełnioną nutellą, to lepiej będzie. No i jak On mi to ciasto przynosi to też jakoś mi lepiej. I jak ktoś mi powie, że przy dzieciach to świat się kończy, albo, że jeszcze te parę lat i będziemy mogli wszystko, że w końcu odetchniemy, to ja zaraz myślę, nad tym ciastem widelcem machając,  czy może być lepszy czas dla dwojga ludzi, niż ten, w którym stawiają potężne fundamenty, co dźwigną wszystkie ciężary tego świata? Czy może być lepiej? Pewnie, że lepiej może być zawsze. Tylko po co wybiegać tak daleko, skoro właśnie teraz jest pięknie. I tak. Zanim pomyślę, że rzeczywiście jest pięknie, że szczęściara ze mnie, to muszę otrzeć oczy, po ciężkiej nocy, wypić mocną kawę i chwilę czasami popłakać, że ja taka biedna, że noce zarwane, dziecko zapłakane, a drugie to zapomniałam paznokcie mu obciąć. No bo na chwilę świat ze mnie zadrwił. Uczy mnie na nowo być mamą. Dla dwójki tym razem.

A dziś przy śniadaniu, w mojej świeżo wysprzątanej kuchni pomyślałam, że życie nigdy nie będzie piękniejsze niż w tej chwili. Właśnie teraz, Kiedy mój syn patrzy na mnie wielkimi oczami i radośnie po tej lśniącej kuchni rozrzuca okruchy chleba. Śmieje się przy tym i pokazuje, że grawitacja działa jak powinna. To i ja się śmieję. I ta myśl w głowie Jego Taty, że jedzeniem się przecież nie rzuca, ucieka tak szybko, jak szybko przyszła. I śmieje się On. I to, że przecież kiedyś dzieci dorosną, a my wyrwiemy się na chwilę jest nic nie warte. Bo to teraz jest najlepiej.

DSC_2051 DSC_2059 DSC_2149 DSC_2170 DSC_2223 Stasiulek DSC_2345 DSC_2354 DSC_2374 DSC_2378

Otulacz, czapeczka, sukienka- COODO O Coodo mogłabym pisać poezję! Kocham ich materiały! I kolory!

Sukienka biała- NEXT

Mata- ANGE WORKSHOP Ta mata ma zdejmowany pokrowiec, ma grubość okolo 3 cm i świetnie nadaje się do posadzenia dupki!

Otulacz w romby- LODGER

8 komentarzy

You may also like

8 komentarzy

to dopiero początek 2016-05-01 at 4:20 pm

Kiedy mam trudniejszy dzień z Natalią zawsze przypominam sobie nasze spacery. Kiedy idziemy ulicą a ludzie nas zagadują, uśmiechają się. Mówią, że szkoda bo ich dzieci już duże. A ja mam ją nadal przy sobie. Wesołą, że słodkimi buziakami, spontanicznym rzucaniem się na moją szyję. Moją dwulatkę. Z całym dobrodziejstwem i z wszystkimi wyzwaniami tego wieku;)

Reply
Sonia 2016-05-01 at 8:16 pm

Dziękuję…

Reply
M 2016-05-01 at 8:33 pm

To wielkie szczęście mieć przy sobie kogoś kto ten kawałek ciasta z kruszonką przyniesie i będzie mimo wszystko a nie tylko z obowiązku stał u boku …

Reply
Beata 2016-05-02 at 8:42 am

Pięknie napisane i prawdziwie. Dążymy w życiu do wielu rzeczy. Gonimy za marzeniem, zwiedzamy, chcemy nowe auto, lepszą pracę czy super przyjaciół ale czy to jen naj naj naj ważniejsze? Owszem przyjaciele są bardzo ważni, praca tez bo dzięki niej mamy zapewniony byt ale to auto czy musi być błyszczące z salonu? Ci przyjaciele co mają zostać na lata to zostaną niezależnie od statusu społecznego, marki auta czy konta w banku. To auto to może kiedyś kiedyś kupimy lepsze póki co jeździ na głowę nie pada. Mieszkanie jest może kiedyś w totka się wygra. Ale jest RODZINA! Jest mąż są dzieci jest pełny dom. I choć czasem sił brakuje bo w nocy to małe dziecko się obudziło nie spało 2 h bo oczy jak 5 zł to kochasz je nad życie. Choć to starsze niby bardziej rozumne nie słucha się ciebie i zachowuje momentami jakby diabeł wstąpił to kochasz podejdziesz przytulisz wytłumaczysz po raz enty do wolno a co nie. Ten mąż co to nie jest chętny ci pomóc w obowiązkach domowych tak jak bym chciała to powie że kocha, kupi bukiet kwiatów albo z działki tulipanki przyniesie, pomoże przy naprawie auta to kochasz nad życie. I jak usiądę pomyślę że kiedyś dzieci z gniazda wyfruną to aż mnie blady strach ogarnia. Nie będzie tego szumu, gwaru, „mamo czy zrobisz mi kakałko?”, tych okruszków po chlebie i chrupkach kukurydzianych, tych bajek, tego plusku wody z pianą i masą zabawek… Ale pewnie człowiek znajdzie inne zajęcie – może kupi psa albo kota 🙂 A rodzina i tak zostanie. A kiedyś naszą resztę miłości przelejemy na wnuki. 🙂

Reply
Weronika 2016-05-04 at 10:03 am

Cudownie jest mieć swoją własną rodzinę. Taką prawdziwą z mamą i tatą i z tym małym brzdącem co jeszcze nie chodzi i nie mówi, a już dawno skradł nasze serca. No i może jeszcze z psem albo jakimś innym zwierzakiem. Nie idealną ale swoją.

Reply
Magda 2016-05-04 at 12:35 pm

A mi zamiast ciasta pomogły właśnie te słowa, bo też mam gorszy dzień, dni… A zwróciłaś mi uwagę, ze trzeba się cieszyć chwilą, bo ulotna jest i już nie wróci. Dzięki!

Reply
Mama 2016-05-06 at 11:13 am

Nooo kocham te Twoje posty, znów mnie wzruszyłaś do łez ❤️

Reply
Marta 2016-05-07 at 9:22 pm

Pięknie napisane. Radość z tu i teraz, nie szukanie na siłę szczęścia tam gdzie go i tak nie znajdziemy to recepta na szczęśliwe życie. Rodzina – codzienne wyzwanie, ale też siła, moc, parasol ochronny przed codziennością. Nadzieja na dobry dzień o poranku i utulenie wieczorem po ciężkim dniu. Nie ma nic piękniejszego i ważniejszego.

Reply

Leave a Comment