Home CODZIENNIE NIE SPIESZĘ SIĘ

NIE SPIESZĘ SIĘ

2017-01-31 4 komentarze

Nie spieszę się już z rana. Nie zrywam z łóżka wygrzanego po nocy i nawet zasłon nie odsłaniam. Nie spieszę się, bo czajnik piszczy, kawa stygnie. Przypalam naleśnik. Kolejny. Nie biegnę po schodach, nóg już nie łamię. Ręce mi nie drżą o północy. Jak ostatnie łyki herbaty połykam. Drzwi jeszcze sprawdzę zanim się położę. Nie spieszę się z trzepaniem dywanów, bo przecież wiosna nadchodzi, samochód stoi pod oknem cały mrozem zasłany. Nie będę drapać po szybach. Nie biegnę, nie pędzę, oddycham. Patrzę i podziwiam. Jak w śnie przeżywa pierwsze miesiące życia. Czuję, dotykam. Policzków rumianych i ciepłych rączek. Włosów, co nagle się tak gęste zrobiły. Nie spieszno mi z łyżeczką, ciepłą jeszcze od herbaty, by w dziąsła Jej stukać. Zęba szukać, odkrywać. Ciasta od Babci nie połykam. Smakuję je i wracam na chwilę do dzieciństwa. Do sernika, do ciepłej zupy na maśle i starej patelni z jajkami. Wciąż podziwiam. Że kaczki do brzegu pędzą na widok człowieka. Nie spieszę się, bo światło zielone miga. Poczekam. Samochody policzę, co jadą z jednym światłem. Albo może wszystkie czerwone. Oprę się o rower i oczy na chwilę zamknę. A jak je otworzę to znów to światło zielone mi miga. I bez pośpiechu co rano kolejkę układam. Starannie drzewa na podłodze rozstawiam i farmę buduję. Zwierzęta napoję i siano rozrzucę. Potem jeszcze obok miasto zbudujemy i między blokami będzie dinozaur. Pociąg na końcu tak się rozpędzi, że znów na nowo most będę budować. Dla Jego uciechy. A jeszcze za chwilę, w spokoju, bez popłochu samochody będziemy pod łóżkiem puszczać. Ja z tej strony od okna na podłodze kucam, On od drzwi pilnuje. A to łóżko moje sypialniane za tunel nam służy. Później wszyscy w tym łóżku ze śmiechu będziemy boki zrywać. Nie spieszę się. Kiedyś się spieszyłam. Do szkoły, na wykład, do sklepu, do kuchni, do łazienki, żeby kolejkę zaklepać. Do miłości, do swojego kąta i pracy wymarzonej. Kiedyś się spieszyłam. Teraz już oddycham. I co noc nasłuchuję jak oddycha cała moja wcześniejsza gonitwa. I dziękuję. Że w tym pośpiechu zdążyłam. Dostrzegłam. Że przecież do mety już dawno dobiegłam.

4 komentarze

You may also like

4 komentarze

Kasia 2017-02-01 at 11:14 am

Andzia

Reply
Mama Pana Adama 2017-02-02 at 9:38 pm

To wpis o tym co w życiu najważniejsze – o przeżywaniu życia, nie gonieniu za niedogonionym. Dzięki Ci za niego!

Reply
Anna 2017-02-03 at 8:28 pm

Takie to piękne… Jestem tutaj pierwszy raz, przypadkowo, dzięki FB, a już pokochałam Twój styl…
Tego potrzebuję, zdania sobie sprawy, że do mety już dobiegłam. Tak bardzo bym chciała przestać się stresować czy zdążę, czy coś jest wystarczająco dobre…
Bardzo bym chciała móc sama napisać kiedyś takie słowa…
Podziwiam 🙂 Szkoda, że nie ma recepty, przełącznika, żeby tak po prostu, móc zacząć w ten sposób myśleć i wyciszyć się.

Reply
Jola 2017-02-04 at 7:34 am

Cudny wpis …można się zatrzymać na chwile refleksji i już przestać pędzić…

Reply

Leave a Comment