Home CODZIENNIE KOT

KOT

2017-09-10 0 comment

Śnił mi się kot. Czarny. Kładł się na książkę i mruczał ochoczo. Czytałam wtedy chyba Osiecką. Z latarką. Pod kołdrą. Śnił mi się taki miękki i lśniący, co potem w nogach mi gdzieś zasypiał i pazurami mi koce zaciągał. Mówili mi ciągle, że z kotem się nie śpi. Że to zarazki i strach, że udusi. A ja bez niego już spać nie umiałam. Lubiłam jak rano mnie po nosie łaskocze i tymi łapami przednimi obiema miejsce sobie szykuje. Żebym ja mogła tak w tych poduszkach leżeć z nim przez poranek cały. Albo i do popołudnia. Czytać Osiecką, lub jakiś kryminał. Wojenny najchętniej. A on by mi śpiewał, aż by nas Mama na obiad z dołu wołała. Że zupa stygnie, że znów nic nie jem, że czasu na nic nie mam. A przecież tak jest najpiękniej. Tracić minuty, godziny całe na to czytanie. I tylko w latarce zmieniać baterie. Śnił mi się kot. Czarny był cały i tylko krawat miał lekko biały. Bo znowu czarny być nie mógł, taki bez skazy, bo wtedy wierzyłam, że pech mnie przygarnie. Chodziłby za mną pewnie do dzisiaj. To ta puchata plama na szyi nas ratowała. Śnił mi się Dom.

 

Układanka- ORIBEL

 

0 comment

You may also like

Leave a Comment