Home CODZIENNIE KIDS&DOGS

KIDS&DOGS

2017-03-20 0 comment

W moim rodzinnym domu zawsze były psy. Koty też łasiły się w każdej możliwej sytuacji. Albo po prostu kładły się na książce, żeby zasłonić wszystkie literki. I mruczały. Pamietam pierwszego kota. Dostałam go na urodziny. Był rudy. Miał na każdej łapie białe skarpety. I co wieczór kładł się w moich nogach. Pamiętam też zapach pierwszego psa. Do dziś zapach szczeniaka kojarzy mi się z Brunem. Pamiętam to uczucie, kiedy czworonóg odchodzi. To taka część rodziny, którą też każdy z nas opłakiwał. Pamiętam, kiedy chorowały, bo chciały spróbować jak smakuje ropucha. Albo z zaciekawieniem próbowały powąchać jeża. A duży niemiecki dog spał zawsze tak twardo, że nie słyszał jak czarny kot się skrada, żeby po jego grzbiecie przedostać się prosto do sypialni moich rodziców. Albo ta ryba na kuchennym blacie. Przez moją mamę starannie przyrządzana, co ani kawałeczka nam czarny łakomczuch nie zostawił. I te spacery długie polami, bo Owczarek potrzebował ruchu. I my, w za dużych kurtkach, obłoconych butach szliśmy jeden za drugim, co chwilę o coś się sprzeczaliśmy. Dokuczaliśmy sobie. Jak to w rodzeństwie.  Cała czwórka. Jedno przez drugie i drugie przez czwarte. A One, kiedy tylko zobaczyły sarnę biegły co sił im w nogach zostało. I wracały. Zawsze wracały. I codziennie kochały tak samo. I wiem, że jutro też będą kochały. Całkowicie bezinteresownie. Mimo wszystko.

Koszula i spodenki Stacha. Sweterk i spodnie Tosi- TU

Wózek- TU ( Stokke Trailz jak dotąd sprawdza się fantastycznie! Jego wysokość jest idealna. Można mieć blisko malucha. Jedyna jego wada, którą widzę dziś to jego gabaryty po złożeniu. Jest naprawdę spory. Zajmuje dosyć dużo miejsca w bagażniku. A przy dwójce dzieci wiadomo! Każdy centymetr w bagażniku na wagę złota!)

 

0 comment

You may also like

Leave a Comment