Home CODZIENNIE GDZIE JEST SENS? + KONKURS SUAVINEX!

GDZIE JEST SENS? + KONKURS SUAVINEX!

2016-04-27 135 komentarzy

A gdzie jest sens w tym wszystkim?  W tych pieluchach porozwalanych po nocy. Wcale nie przespanej. To była nawet jedna z tych gorszych nocy. To i pieluch też jakoś więcej i piersi obolałe. I oczy sklejone, wszyscy jak jeden zapalenie spojówek mamy. No to gdzie ten sens? Że w nocy jeszcze pokłócić się zdążymy, że jeden od drugiego bardziej wyspany. A tak naprawdę wyspane żadne nie jest. I pewnie jeszcze trochę nie będzie. To gdzie ten sens? Kiedy na śniadanie znów jest to samo, a o obiedzie przypomnimy sobie wieczorem. A gdzie czas na dotarcie? Na chwilę samotności? Żeby w zgodzie łatwiej żyć, trzeba przecież w tej zgodzie być samemu ze sobą. To gdzie sens? Skoro ledwo co podłogi umyte, a za drzwiami już czekają małe, żółte, obłocone kalosze. Co jeszcze przed chwilą brodę na basenie rozwaliły i czekają na całusa. Prosto w ranę! To gdzie sens? Że decydujesz się znów to wszystko przejść. Chociaż wiesz. Znasz doskonale historię. I znasz też wszystkie te noce nieprzespane i kłótnie z bezsilności. A jednak chcesz. Znowu chcesz. I wcale, a wcale się  nie boisz. Bo Ty wiesz. Doskonale wiesz, gdzie jest w tym wszystkim sens…

DSC_1860 suavinex colorstories DSC_1849 suavinex colorstories1 DSC_1836 suavinex colorstories2 DSC_1823 suavinex colorstories3 DSC_1843 DSC_1844 suavinex colorstories4 DSC_1847 DSC_1892 suavinex colorstories5 DSC_1933 DSC_1928 suavinex colorstories6 DSC_1848 DSC_1943 DSC_1945 DSC_1941

Przy okazji tego wpisu mam dla Was do rozdania trochę prezentów od Suavinex

Suavinex to marka, którą stosowałam przy Stasiu. Mamy sprawdzone butelki, bidony i smoczki! Mogę Wam ze spokojną głową polecić te produkty! A my zaczynamy testowanie na Tosi.

Wystarczy, że opowiesz mi w komentarzu pod postem, jaka była Twoja pierwsza myśl, kiedy ujrzałaś/ujrzałeś po raz pierwszy swoje maleństwo? A jeśli dopiero czekasz na rozwiązanie, powiedz jak wyobrażasz sobie to pierwsze spotkanie?

Do rozdania 3 nagrody!

1.

3800406_1 3800405_1

2.

302444 302445

3.

zestaw-butelka-270-smoczek-suavinex-scottish-niebieski zestaw-butelka-270-smoczek-suavinex-scottish-rozowy

WYNIKI KONKURSU 4.05 NA BLOGU 🙂

135 komentarzy

You may also like

135 komentarzy

Marta Fornalczyk 2016-04-27 at 6:40 am

Przez całą ciążę myślałam o tym spotkaniu, domyślałam się że to będzie jedno z tych najważniejszych w życiu. Na porodówce patrząc na zdjęcia słodkich bobasów jeszcze nie dowierzałam, że za chwilę przytulę swojego. Chciałabym teraz napisać, że jak urodziłam Ignasia to pierwszą moją myślą było: w końcu moja miłości, wyszedłeś się pokazać albo coś w tym stylu. Ja jednak niewiele pamiętam z momentu narodzin mojego dziecka, ponoć szlochałam ze szczęścia. Myślę, że nie pamiętam bo chwila, kiedy spotykasz cud jest owiana magią a magia jest tajemnicą. Te chwile są po prostu nie do opisania, te chwile są wyjątkowe, są radosne, są po prostu tylko piękne.

Reply
Karolina 2016-04-27 at 6:41 am

Przy pierwszym synku Igorku pierwsze co mi przyszło do głowy to zapytalam Pań Pielęgniarek : „Czy ma włosy ??” po prostu wiedziałam już, że jest zdrowy, śliczny i nic innego do głowymi nie wpadło bo czego wiecej chcieć? Z Leneczka było inaczej z nią tylko się cieszyłam, że już jest z nami i co na to powie Igorek 🙂 Kocham je od pierwszej chwili kiedy wiedzialam, że są w moim brzuchu a narodziny sprawily, że już nie były tylko moje a nasze 🙂

Reply
Karina Szkutnik 2016-04-27 at 6:59 am

Gdy pierwszy raz Weronisię ujrzałam
Od razu się w niej zakochałam
Miała takie długie włoski
Taki mały nosek boski
I choć widziałem ją tylko chwileczkę
Gdy ją zabrali już teskniłam troszeczkę
Pierwsze sam na sam i karmienie
Było jak najpiękniejszego snu spełnienie.
A za drugim razem gdy na świat przyszła Olunia
Mniejsza od siostry, cała babunia
Zaczęło się córek porownywanie
I rodziny całej przegadywanie
Ja wiedziałam jednak swoje
Że kocham je nad życie obje
Olunia słodka pyzunia, kuleczka
Weronisia szczupła i piękna córeczka.

Reply
edyta 2016-04-27 at 7:04 am

Cóż można sobie pomyśleć w takiej chwili… Pierwsze pomyślałam i cicho wyszeptalam, a miałam to krzyknąć- „czemu nie płacze…,” a jak już pojawiła się chwila pewności i pokazali go tylko na chwilę pomyślałam cos na kształt „ojej Ty naprawdę istniejesz, jesteś!!!, to tak wyglądasz ahaaaa, witaj”. Potem zniknął na długie godziny

Reply
Asia 2016-04-27 at 7:05 am

Emocje sięgają zenitu 🙂 tak tak…czas tak szybko płynie że cała ciąża jeśli jest prawidłowa przechodzi bardzo szybko i cieszy ogromnie.Pierwszy trymestr to badania i płeć jest początkiem wyobraźni co będzie dalej 🙂 drugi trymestr to rozglądanie się za wyprawką a trzeci sesja ciążowa kupno wszystkich pięknych rzeczy i oczekiwanie 🙂 i kiedy nadchodzi ten piękny dzień emocje łez i uśmiechu przechodzą na wzajem nasz Filipek urodził się naturalnie ważący 4300 przy mamie ważącej 53 kg to wielkie wyzwanie 🙂 i emocje piękne i ciężkie do opisania 🙂

Reply
Gosia 2016-04-27 at 7:09 am

Moj chłopczyk to wczesniaczek z dużymi problemami oddechowymi, więc widziałam go przez 15 sekund, najpiękniejszych 15 sekund w życiu. Bardzo czekałam na to by zobaczyć jego buźkę. Ku mojemu zaskoczeniu lekarz pokazał mi najpierw, że to chłopiec, więc pierwsza myśl, to: o rany jakie duże! 😉 później szybkie buzi w czółko i kolejna myśl, jaki cieplutki, ile włosów. Nie było słodko jak w filmie, życie lubi pisać swoje scenariusze, dla nas ten był najszczesliwszy, bo inny po prostu być nie mógł ☺ wszystkiego dobrego dla Was!

Reply
Anna R 2016-04-27 at 7:11 am

Nawet nie macie pojęcia jak bardzo nie mogłam się doczekać porodu, tych pierwszych magicznych chwll z maluszkiem, jego pierwszego krzyku i dotyku jego ciałka. Zmieni sie całkowicie nasze życie, bedziemy teraz rodziną z wielką odpowiedzialnoscią spoczywajacą na naszych barkach. Ale wiem ze podołamy temu trudnemu wyzwaniu jakim jest wychowywanie dziecka. W końcu jesteśmy partnerami i zgranym zespołem, który razem jest w stanie góry przenosić. Wiem ze bedę mogła polegać na moim meżu, w końcu udowodnił mi to uczestnicząc w tym całym „szaleństwie” od samego poczatku. Wizyty u lekarza, wybieranie wyprawki i urządzanie kąciku dla synka, wszystko to robiliśmy razem i bardzo nas to zbliżyło, umocniło niesamowicie naszą więź. Widziałam z jaką niecierpliwoscią mój ukochany mąż czekał na naszego syna.
Te 9 m-cy odkąd dowiedzieliśmy sie o ciaży zleciała niesamowicie szybko, czasem sama wciaż nie mogę uwierzyć że pod moim secem mieszkała sobie malutka istotka, ktora tylko czekała żeby poznać mamusię i tatusia 🙂 Wydaje mi sie to czasem tak nierealne, ale ten cud zdarzył sie naprawdę,naprawdę zostaliśmy rodzicami <3
Chwila kiedy pokazali mi syna i dotknęli policzkiem mój policzek to była magia i miłość w czystej postaci.Łzy jak groch i trzy słowa KOCHAM CIĘ SYNKU które będę pamiętać do końca życia.

Reply
Monika 2016-04-27 at 7:14 am

Gdy pierwszy raz przytulono do mnie Nikodema, uderzył mnie jego zapach 🙂 Powiedziałam na głos tylko „Jak pięknie pachnie!” ku zdziwieniu personelu obecnego na bloku. Przy Aleksandrze, 10 dni temu 🙂 nie myślałam nic, po prostu czułam -ogromną ulgę, miłość i spełnienie 🙂

Reply
Magda 2016-04-27 at 7:14 am

Ja muszę poczekać na nasze pierwsze spotkanie do grudnia, cieszę się że to będzie przed świętami Bożego Narodzenia i ten piękny czas spędzimy już w komplecie, spokojnie lub w totalnym chaosie – ale razem, w objęciach i to bardzo mnie cieszy. Maleństwo spadnie nam jak gwiazdka z nieba z ogromem szczęścia i radości. Tak właśnie myślę o naszym pierwszym spotkaniu, bo choć to na razie wielka niewiadoma, to również wielka miłość, której nie mogę się już doczekać. I przekonać się czy będzie ona czy on, czy będzie miał/a loki po mamie czy prostą czuprynę po tacie, czy kiedy nas zobaczy to się uśmiechnie, bo ja to już wiem, że kiedy ujrzę to nasze szczęście to rozstać się nie będę mogła nawet na chwilę! A teraz niech rośnie sobie spokojnie i zdrowo bo mamy jeszcze czas, żeby się na to szczęście przygotować…

Reply
kasia 2016-04-27 at 7:15 am

Wydawało mi się, że zakochałam się w moim dziecku w momencie, kiedy zobaczyłam dwie kreski na teście.. jednak teraz wiem, że to jednak nie była jeszcze prawdziwa miłość. W momencie, kiedy Go zobaczyłam pierwsze, co sobie pomyślałam to ‚ALE GRUBASEK’, ‚CHYBA BĘDZIE MIAŁ ZADARTY NOSEK PO MAMUSI’, ‚A USTKA JAKIE MA DUŻE, TAKIE PEŁNE’.. Zaraz po tym popłynęły mi łzy. W związku z tym, że była to cesarska to szybciutko Go zabrali, a ja czekałam aż lekarze dokończą swoje – już ze świadomością, że mój syn jest zdrowy. To było najważniejsze. Cały czas miałam obraz mojego dziecka przed oczami i setki myśli zwiazanych tylko z Nim.
Moje dziecko pokochałam od razu, jednak to co czuję do tego szkraba w tym momencie jest niczym w porównaniu z tym, co poczułam po urodzeniu.

Reply
Kasia 2016-04-27 at 7:19 am

Przerażenie i zdziwienie, ze trzymam ten mały różowy okruszek na moich rękach, ze w tej jednej sekundzie moje życie zmieniło sie bezpowrotnie, a ja zupełnie nie wiem co robić z ta „różowa parówka”;). Po chwili gdy zmęczenie zaczęło odchodzić, zobaczyłam jej śliczne uszka, włoski, rączki, a po godzinie zapytałam czy wogole ktoś sprawidził czy to na pewno dziewczynka Najpiękniejszy dzien w życiu, a drugi najpiękniejszy czeka nas za 4 miesiące

Reply
Paulina 2016-04-27 at 7:22 am

Przed nami ostatnie 4 tygodnie wyczekiwania na malenstwo. Ciaze przechodze bardzo spokojnie, wrecz bezobjawowo. To dla mnie cud! Ten maly robaczek krecacy sie w moim brzuchu, pierwsze kopniaki, pierwsze dzwieki bijacego serduszka, malego jeszcze wtedy jak glowka szpilki… Ten rozwoj obserwowany na USG i co miesieczna radosc z tego, ze znow go zobaczymy. Kiedy jest sie w ciazy, wszystko przepelnione jest miloscia. Im wiekszy brzuch, tym mniej leku o to, ze mozemy sobie nie poradzic. Ale porod? Im wiecej widze zdjec takich maluszkow, dopiero co wyklutych, tym bardziej miotaja mna sprzeczne uczucia. Z jedej strony lek – ogromny bol, ktory trwac moze godzinami, a z drugiej strony radosc spotkania tego malego mezczyzny mojego zycia. Jeszcze 4 tygodnie noszenia go pod moim sercem, potem bede go juz nosic w ramionach, przytulonego mocno, aby nadal slyszal jak moje serce bije dla niego.

Reply
Paulina 2016-04-27 at 7:29 am

Na ten moment czekałam równe 9 miesięcy, 40 tygodni. Aż w końcu przyszła niedziela, 22 lipca 2012, kiedy to poczułam pierwsze skurcze, które skłoniły mnie do przyjazdu na porodówkę. I tak, dnia 23 lipca o godzinie 7.15, na świat przyszedł mój największy, tak bardzo upragniony Skarb- synuś Mikołaj. Skrajne emocje dopadły mnie w tej chwili, jednak przede wszystkim to uczucie szczęścia było tym, które przesłoniło wszystkie inne. Łzy same napłynęły mi do oczu i pomyślałam wtedy tak:
„Boże, jaki Ty jesteś śliczny”.
Oglądając inne porody, miałam w głowie obraz, że dzieci bezpośrednio po urodzeniu nie wyglądają pięknie, są całe we krwi, pomarszczone. Jednakże, gdy sama znalazłam się w tej sytuacji, wszystko to nie miało dla mnie znaczenia. Dla mnie mój synuś był po prostu śliczny. Najpiękniejszy, najcudowniejszy, najbardziej idealny. I to właśnie czuje chyba każda matka, która widzi swe dziecko po raz pierwszy. Na bok odchodzą złe emocje, ból staje się nie ważny. Liczy się tylko ta chwila, tu i teraz. Liczy się tylko dziecko.
Obecnie jestem w drugiej ciąży i już w czerwcu na świecie pojawi się moja córeczka Liliana. Myślę, a nawet jestem pewna, że pomyślę wtedy podobnie.
Po urodzeniu synusia, ułożyłam nawet wiersz, traktujący właśnie o tej chwili, o cudzie narodzin.
„Różne mną emocje wtedy targały,
a Ty okazałeś się taki wspaniały.
Miałam obawy, strach mną kierował,
lecz gdy się pojawiłeś, on szybko się schował.
Na twarzy łzy szczęścia się pojawiły,
Twoje narodziny to właśnie sprawiły.
Jesteś śliczny- tak pomyślałam,
i dalej łzami radości się zalewałam.”

Reply
Ola Krupa 2016-04-27 at 7:36 am

pierwsza córka zrobiła na mnie niespodziankę.. nie pomyślałam nic.. byłam w szoku… druga córka. . pierwsza myśl „ale Ty jesteś malutka! ” maleństwo ważyło 3800 więc wcale takim maleństwem nie była, ale w domu miałam już 2 latke więc była dla mnie maleństwem mimo wszystko 🙂 teraz czekamy na synka. 🙂 będzie za 5 miesięcy z nami.. w szpitalu powitamy go mam nadzieję z mężem a w domu będą witały siostrzyczki. mam nadzieję że wszyscy zakochamy się w sobie od pierwszego wejrzenia 🙂 a muszę przyznać że tej firmy nie znałam ale mają prześliczny dizajn <3

Reply
Daga 2016-04-27 at 7:37 am

Przy narodzinach Leonarda pierwsze o co spytalam „to chłopczyk czy dziewczynka? ” Mimo, ze od poczatku wiedzieliśmy ze to chłopiec 🙂 Bylo to magiczne wydarzenie, Nasze wyczekane Cudo 🙂

Natomiast przy Aurelce płakałam ze szczęścia juz od momentu, kiedy położyli mnie na stole 🙂 I nie mogłam sie doczekać aż Ja zobaczę i jak zareaguje ja Ją ujrzy Starszy Brat 🙂

Po chwili jak emocje troszke opadły byłam wdzieczna, ze Nasze Oba Bable sa zdrowe. Czyż nie to jest najważniejsze ?

A do tego jeszcze Parka 🙂 Dostałam od zycia wiecej niż prosiłam 🙂

Reply
Iwona 2016-04-27 at 7:37 am

Jak pierwszy raz zobaczyłam swoje maleństwo zapytałam czy jest zdrowe i czy mogę ja przytulic a gdy ją przytuliłam poczułam że jest największym mym skarbem .A teraz jestem szczęśliwa bo jestem mamą trójki dzieci i to najwspanialsze jest zostanie mamą i zobaczenie swojego maleństwa.

Reply
Barbara 2016-04-27 at 7:38 am

Mój syn urodził się przez cc. Leżałam na tym stole i gdybym tylko mogła, przebierałabym nogami z niecierpliwości by go w końcu zobaczyć. Po urodzeniu nawet nie zapłakał więc nie wiedziałam czy już jest, czy nie… Leżałam tam i kręciłam głową usiłując cokolwiek ujrzeć w odbiciu szyby obok …
No i gdy w końcu przyszedł ten moment-pielęgniarka nagle podsunęła mi go pod twarz… Dalej nie płakał. Spokojnie leżał owinięty pieluchami. Zobaczyłam buzię- jak u lalki-pełne usta,jasne rzęsy, pomyślałam sobie : „jaki on piękny!” i … zemdlałam!
Tak- po prostu z wrażenia straciłam przytomność… Nawet nie wiem czy zdążyłam cokolwiek powiedzieć… Nadmiar wrażeń i to ogromne szczęście mnie przytłoczyły…
Widziałam go tak krótko, że po powrocie na salę pisząc smsy do rodziny pisałam tylko że jest piękny i ma jasne włosy. Potem okazało się że ma czarne 🙂

Do dzisiaj na wspomnienie tej chwili pojawia mi się w gardle kluska a do oczu napływają łzy wzruszenia. Choć tak krótka chwila to chyba najpiękniejsza w moim życiu. Dlatego właśnie to wszystko ma sens 😉

Niedługo czeka mnie powtórka – mam ogromną nadzieję , że zdążę obejrzeć drugiego syna zanim z radości znowu odpłynę 😉

Reply
Agnieszka 2016-04-27 at 7:39 am

Ja ciągle czekam na mojego synka który urodzi się w sierpniu ale do końca życia nie zapomnę chwili kiedy po raz pierwszy zobaczyłam go podczas badania usg, usłyszałam wtedy bicie jego małego serduszka i wiedziałam że oszaleje na punkcie tego bąbla, tyle prób, tyle starań aż wkoncu się udało i oczywiście jak dla każdej mamy moje dziecko będzie dla mnie idealne. Wraz z mężem wyobrażamy sobie ignasia jak będzie wyglądał, czyje będzie miał oczy jakie cechy odziedziczy po nas czy będzie miał kręcone włosy po mamie ale tak naprawdę liczy się tylko to żeby był zdrowym chłopcem na którego punkcie rodzice i dziadkowie juz oszaleli

Reply
Natalia Baszyńska 2016-04-27 at 7:40 am

Gdy pierwszy raz ujrzałam moją córeczkę pomyślałam sobie jaki śliczny „czarny krecik”. Miała kruczo czarne długie włoski,mimo,że teraz jest słodką blondyneczką. Pogłaskałam ją po nóżce i powiedziałam do niej „jesteś idealna” a ona słodko zasnęła na moim brzuszku. Nie widziała nikogo z personelu tylko moją małą kruszynkę. Byłyśmy tylko my,wspaniałe pierwsze chwile razem.

Reply
Magdalena 2016-04-27 at 7:42 am

Moja ciąża była trudna, złe wyniki usg, podejrzenie wad genetycznych u dziecka, pierwsze pięć miesięcy ciąży z milionem badań genetycznych, biopsji itp. Rokowania lekarzy że być może wcale nie urodze, a jeśli już to dziecko może być ciężko chore. Ciągła walka żeby On po prostu był…w końcu prawidłowe wyniki kariotypu po biopsji i oczekiwanie na poród, bo przecież nie wszystko da się wykryć. Kiedy wreszcie leżąc na stole operacyjnym (miałam cesarskie cięcie) pokazali mi Go jedyne co pomyślałam to, że JEST. Ze się udało, że to nic że wada serduszka, że zastoje w nerkach, ale ze On poprostu JEST… I że jednak było mi dane zostać mamą. A teraz po tej trudnej drodze już wiem jaki jest sens 🙂 pozdrawiam

Reply
Karasiowa 2016-04-27 at 7:42 am

Nie chciałam mieć dzieci ,nie w głowie mi to było .Raczej byłam osobą która ceniła swoją wolność i możliwość decydowania o SOBIE. Majac 20 lat moja mama poinformowała mnie ,nas mam raka …koszmar ,ale powiedziała mi „nie przejmuj się, wszystko będzie dobrze. Nie zostaniesz sama ,aby powstało nowe życie ktoś musi odejść „.Wściekła byłam na nią nieziemsko, jak ona mi tu może takie pierdoły opowiadać… Nie wiem skąd osoby wybierające się na tamten świat wiedzą takie rzeczy .Ona wiedziedziała ,gdy ja nie wiedziałam ,że jestem w ciąży . Przeryczałam kilka dni, wypiłam litry wina ,wypaliłam mnóstwo papierosów .Nie wiedziałam co mam robic, ja która dbam tylko o SWOJE JA mam mieć dziecko .Jeszcze ONA bezbronna o życie walcząca.Kolejne miesiące mijały szybko…Ja w ciąży okropnie się czująca siedziałam nad JEJ łóżkiem, opiekując się NIĄ. I odeszła…. To ,że On był w moim brzuszku chyba trzymało mnie i dodawało mi sił.Czekałam na niego z utęsknieniem …. A jak się pojawił ,jak dali mi go przytulic na moment .Dostał w czoło najlepszego kissiora i pomysłalam w sumie powiedziałam ,że GRANDZIA(moja kochana mamuś a jego Baba ) była by z niego dumna. P.s Nie pisze tego dla nagrody:) Jakiejs inne mamie przyda się bardziej , poprostu chciałam sie z Wami podzielic 🙂

Reply
Bourlinguer 2016-04-27 at 7:42 am

Zostało mniej niż miesiąc do tej ważnej chwili. Nie wiem, co pomyślę. Poczuje z pewnością miłość, która i tak już mnie wypełnia. Wreszcie będę mogła ją skierować bezpośrednio do mojej córeczki. Mam nadzieje, ze ją w ogóle zobaczę… bo na samą myśl oczy wypełniają mi się łzami :))) to oczywiście łzy szczęścia 🙂

W domu czekać będzie na nas dwóch synów obecnego partnera. 13 i 5 lat. On już przeszedł to, co opisałaś w notce. Ja jeszcze nie. Mam jednak nadzieję, że wszystko dobrze się skończy. Wszystko to, co właśnie się zaczyna… 🙂

Reply
Gosia 2016-04-27 at 7:43 am

Siedem tygodni temu urodziła się moja córeczka Tosia, mój Skarb. Na sali operacyjnej poczułam ogromny strach, ale gdy ją ujrzałam, strach minął, a mala Antoninka pierwszy raz zapłakała. Nigdy nie zapomnę co poczułam, gdy pierwszy raz ją zobaczyłam, moją najukochańszą córeczkę. Pomyślałam: nie wierzę, najpiękniejsza istota jest z nami, a ja jestem mamą i na zawsze nią pozostanę. Muszę otoczyć ją opieką. Teraz, gdy malutka jest juz z nami te siedem tygodni, wiem jak czasem trudno jest być mamą, ale ten mały szkrab wynagradza wszystko. To mój największy Skarb! Juz wiem czym jest miłość w najczystszej postaci.

Reply
Karolina Komar 2016-04-27 at 7:47 am

Pierwszą myślą było…”dlaczego nie płaczę?”
A kiedy już moja córeczka leżała u mnie na piersiach powiedziałam do mojego męża :
„Kotek spełniło się nasze marzenie” i oboje zaczęliśmy płakać…ze szczęścia <3
I kiedy było już po wszystkim i z córeczką przechodziłyśmy na inną salę to położna, która przyjmowała nasz poród powiedziała, że po samym porodzie słyszała mnóstwo rzeczy, ale nigdy tak pięknych słów 😉
I właśnie wtedy po raz pierwszy wiedziałam jak się czuję ktoś komu spełniają się marzenia i jak to jest płakać ze szczęścia <3

Reply
Paulina 2016-04-27 at 7:49 am

Miało być wzruszająco, pięknie i magicznie. Tymczasem łez nie uroniłam, ojciec chyba też nie, nawet po próbie zmiażdżenia dłoni niczym w imadle (wspierał mnie przecież). Po pierwszych oględzinach ukochanej pierworodnej pomyślałam, w sumie jesteś całkiem ładna i nawet czysta, włos jakiś tam marny ale jest i ładne uszy po ojcu odziedziczyłaś…i najważniejsze, że jesteś dziewczynką, naszą Helenką opoką i podporą dla starych rodziców. Gdybyś jednak okazała się chłopcem to wstydziłabyś (a raczej wstydziłbyś) się swoich pierwszych zdjęć w tych wszystkich ubrankach w kropki i kwiatuszki.

Reply
Magda 2016-04-27 at 7:53 am

Ja swoją Nadie przywitam dopiero….a może już za dwa miesiące. Jestem rozdarta w środku z jednej strony czuję ogromne szczęście,a z drugiej niepokój że nie podołam…nie dam jej wszystkiego co powinnam.
Bardzo chcę Ją przytulić, dotknąć…poczuć jej zapach.Kocham uczucie kiedy jest we mnie i delikatnie „buca” mój brzuszek ale jednocześnie tak bardzo chcę ucałować to moje małe Słoneczko. Czuję ze Dzień narodzin mojej córeczki będzie wspaniały i nie do opisania….bo jak nazwać chwilę gdy na świat przychodzi najwspanialsza istota stworzona przeze mnie:)

Reply
Barbara Mazurkiewicz 2016-04-27 at 7:55 am

Całą ciążę bałam się czy córka będzie zdrowa. Na początku przeszłam różne diagnozy z martwą ciążą włącznie (która, jak na złość lekarzom chciała żyć). W trakcie porodu też był strach, bo niby cc planowane na poniedziałek a tu w niedzielę alarm i od razu na stół. Potem wcale nie było lepiej bo Młoda nałykała się wód płodowych i zwracała, przez co nie mogła być ze mną. Nie było łez szczęścia. Pierwsze co pomyślałam o mojej córce to: „to napewno moje dziecko? Jakieś takie brzydkie”. Może będę jedyna tutaj ale powiem, że nie zalała mnie fala miłości. Miłość przyszła później ze zdwojoną siłą i będzie trwać.

Reply
Agnieszka 2016-04-27 at 7:56 am

Mam już 4 pociech ale bo wielu burzliwych latach i nie stety pierwszym rozwodzie udało się nam znalazł się dla dzieci wspaniały ojciec i wspaniały partner dla mnie i cóż po trzech latach wspierania się i wspólnego życia zdecydowaliśmy się na wspólne dzieciątko jesteśmy w trakcie oczekiwania dopiero 18 tydzień Ale już lezymy czekamy na pierwsze kopnięcie najmniejszy ruch starszy syn na początku był nie zadowolony 14 lat ma chciałby swój pokój a jednak dzieli go z bratem lat 10 i nie chciał kolejnego w pokoju trzeba zapewniać dziewczynki wciąż o miłości 6 latka jeszcze mówi nie mogę się doczekać będę pomagać a trzy latka natomiast wciąż się przytula i wciąż chce być blisko nawet w nocy tłumaczymy od poczatku i nawet cyca chce czy mleko jest a ssała 2 lata i 11 miesięcy zastaniawiamy się jak to będzie jak dzieci zareagują jak już będzie dzidzia a największą zagadką jest płeć bo jakoś nie chcą powiedzieć lekarze ale przygotowania idą pełną parą i strach przed cc to już 5 ta ale radość oczekiwanie wygrywa nad strachem i tak powinno być

Reply
Agusia89 2016-04-27 at 8:02 am

To pierwsze spotkanie po 9 mc oczekiwań na córeczkę było totalną randką w ciemno. Dosłownie przeglądałam nogami na samą myśl jaka bedze, jak bedze wyglądać…
Zdjęcia z usg 3D to tylko szczypta tej tajemniczej randki 🙂
Iiii wreszcie gdy nadszedł ten moment gdy położyli mi ją na brzuchu to pierwsze spojrzenie i pierwsza myśl „Boże urodziłam małpke” Szok! Moja mała córeczka miała tyle włosów że głaskając ja po maciupkiej gowce moje palce w prost się zanurzaly w tej bujnej fryzurze. Do małpki co prawda jej brakowało i po chwilowym szoku myśli zaczęły krążyć wokół tego że w końcu jest z nami, cała nasza, maleńka kochana małpeczka.

Reply
Agnieszka 2016-04-27 at 8:02 am

Całą ciąże czekałam na poród z lekkimi obawami, a w ten dzień po 12h podjęto decyzję o cięciu, nie wahałam się ani chwili, trzeba ciąć tnijcie. Nigdy nie zapomnę pierwszego okrzyku, myśl: jest! Jest moje małe szczęście, słodkie kopiące do tej pory od drugiej strony, to prawda, nasz synuś.
Po chwili mogłam go zobaczyć, i tego uczucia miłości pomieszanej z radością, szczęściem ale i ulgą, że jest już dobrze nie da się opisać, łezki uronione. Nikoś trafił w czułe objęcia taty.

Reply
Emilia 2016-04-27 at 8:13 am

Ja nie potrafię wyobrazić sobie tego spotkania. Czekam na nie od lat, a teraz kiedy po raz kolejny jestem w ciąży, każdy dzień jest dla mnie małym zwycięstwem. Dlatego zamiast wyobrażać sobie tę najbardziej wyczekaną dla mnie chwilę, będę tylko pielęgnować nadzieję, że ona po prostu nadejdzie. To wystarczy.

Reply
Malwina 2016-04-27 at 8:17 am

całą ciąże miałam z przygodami i kiedy nastąpił „ten dzień” bardzo się bałam, ale byłam tak samo podekscytowana… Pierwszą myślą na sali operacyjnej (wskazanie do cc) było – „oby było zdrowe”… I kiedy nastąpił moment pierwszego spotkania moim oczom ukazał się widok … stóp mojego męża, tylko w wersji miniaturowej! 🙂 Ucałowałam je, a potem pielęgniarka pokazała mi Marcelka, wyglądał jak taka mała Żabka:) Tym sposobem Mała Żabka Marcelek jest z nami 19 miesięcy 🙂
Pozdrawiam serdecznie i wysyłam uściski!

Reply
Anna 2016-04-27 at 8:18 am

Swoje pierwsze spotkanie miałam już na 1 USG. Te maleńkie rączki ledwo odrastające od ciałka wierzgały. Już wtedy maleństwo fikało Koziołki. To był 5 tydzień. Zakochałam się jeszcze bardziej niż w chwili gdy się dowiedziałam, że noszę cud pod sercem. Wyczekany!
Teraz jestem w 20 tygodniu. Chociaż nie widać brzucha, czekam na każdy najmniejszy ruch, na każde spotkanie u lekarza, na każdy fikołek, który wyprawia przy podglądaniu. Z każdym dniem kocham coraz mocniej. Wszystkie czekające trudy i radości.
Wiem że pierwsze fizyczne dotknięcie będzie łączące te wszystkie miesiące, kiedy żyło we własnym świecie. I nawet płacz nie będzie przerażał. 🙂

Reply
Klaudia 2016-04-27 at 8:29 am

Często wyobrażałam sobie te pierwsze słowa i pierwsze wrażenie, ale to co sie wydarzyło przy porodzie zupełnie przeszło moje oczekiwania jeśli chodzi o ilośc emocji. I do dziś nie wiem jakie były moje pierwsze słowa! Taki szok był;) ale pamietam tą miłość, która przyszła odrazu jak tsunami i to ogromne poczucie, ze jestem gotowa zeby być mamą…pewność, ze dam rade zatroszczyć sie o to maleństwo. I to dało mi duuuzo siły i cierpliwości na dalszy etap. Dziś córka ma rok i każdym dniem udowadnia mi, ze jest sens!!!! I warto!

Reply
Edyta 2016-04-27 at 8:31 am

– Nie wierzę! Dopiero co je oglądałam. I nie, to nie była migawka pierwszej myśli podczas spotkania w sali porodowej z moim synkiem trzy lata temu, a spontaniczna reakcja na widok butelek od Suavinex do wygrania. Za 4 tygodnie urodzę córkę, wskazuje na to, poza ilością kopniaków na dobę, z większą pewnością obraz USG. Mam nadzieję, że pójdzie mi dobrze. Przeglądam, przekładam, wybieram i nawet mam czas na zmianę zdania. Zupełnie inaczej niż za pierwszym razem, kiedy czasu było jak na lekarstwo, a lekarstw więcej od wolnego czasu. O, teraz to ja jestem mistrzynią docierania na koniec Internetu, żeby przygotować się tak jak chcę na powitanie mojej mikro wersji od pierwszych dni. Zdrowie, byle było przy niej od pierwszej minuty na świecie. Zastanawiam się właściwie co dzień, jak to będzie ze mną – co się robi z miłością do drugiego dziecka? Jak ja ją poczuję? Serca nie dzieli się na pół, na dwoje, dostaje się drugie w sobie, tak mówią. No dobrze, … ale jak nam będzie razem? Nasze pierwsze spotkanie będzie cesarskie i mimo całkiem ładnej nazwy, technicznej części tego wydarzenia wolę sobie jednak nie wyobrażać, natomiast o części właściwej, czyli sytuacji oko w oko z moim drugim skarbem, myślę z wyprzedzeniem i widzę siebie jak w kreskówkach, kiedy bohaterowi afery łzy leją się na boki strumieniami, a obcy ludzie mówią: – Proszę się uspokoić, musimy panią zszyć.

Reply
Justyna 2016-04-27 at 8:50 am

Nie da się opisać słowami tego pierwszego spotkania … Jest radość, łzy, szczęście, strach i ten moment kiedy zdajesz sobie sprawę, że ta mała istotka jest już z Wami i nic innego w tej chwili się nie liczy … tylko to, żeby wziąć ją w ramiona i podziękować za ten dar … za to że masz to szczęście by móc ją kochać z całych sił i się nią opiekować najlepiej jak potrafisz …
To jest właśnie miłość najpiękniejsza ze wszystkich, matki do dziecka, przychodzi nie wiadomo skąd, nagle i czujesz, że to miłość najsilniejsza, bezwarunkowa …
Ja miałam również to szczęście, że uwiecznili mi ten moment pierwszego spotkania, gdy to zdjęcie zobaczyłam nie mogłam powstrzymać łez, to zdjęcie mówi wszystko … ( w linku zdj ) 🙂

Reply
Angela 2016-05-04 at 7:02 pm

o matko! Jakie przepiekne zdjęcie!!! <3

Reply
Ala Kibortówna 2016-04-27 at 8:56 am

Pierwsza myśl? Pierwszą myślą, która gorąca falą zalała całe moje cialo, wypełniła serce i umysł, kolatała się we mnie jeszcze te długie godziny spędzone w niewygodach szpitala, pozowolila przetrwać każdy ból, osuszała łzy cieknące po policzkach, tą pierwszą myślą była miłość. Tak po prostu, naturalnie, tak ogromna, że aż trudna do zrozumienia. Bo jak w jednej chwili można tak bezgranicznie pokochać, wypełnić się uczuciem szczęścia, zapomnieć gdzie się jest, nic nie słyszeć, tylko patrzeć na tą małą istotę, czuć jej ciepło na swoim ciele i zniknąć razem we dwoje w tym szczęściu i milosci? To jest tajemnica, za którą dziękuję, dziękuję, że właśnie ja mogłam ją przeżyć. I masz rację, to jest właśnie ten sens, sens wszystkich nieprzespanych nocy, kłótni z mężem kto jest bardziej zmęczony, obolałego ciała, bezsilności, niezrozumienia wzajemnego. Ta pierwsza myśl, wspomnienie, właśnie w tych chwilach wraca. Miłość.

Reply
Agnieszka 2016-04-27 at 8:59 am

Zacznę może od tego, że będąc w ciąży (pierwszej!) myślałam, że chcę rodzić naturalnie bez znieczulenia (pierworódka-nieświadoma powagi sytuacji 😉 ) jednak po kilku godzinach bólu błagałam o cesarkę w każdym razie udało mi się rzeczywiście urodzić naturalnie.. Ale chyba tylko dlatego, ze na znieczulenie było już podobno za późno .. No ale do sedna 🙂 moje pierwsze myśli nie były wcale cukierkowe, pastelowe i słodkie jak na reklamach pieluszek 😉 ja tak raczej przyziemnie pomyslałam: ” rany Julek ( syn ma na imię Tymon nie Julek tak dla ścisłości 😉 ) dałam radę, daliśmy radę!! O ja pierdziu to naprawdę się wydarzyło!? O jeju, ależ On piękny, jaki podobny do Ciebie Grzesiu ( powiedziałam to do Meza, ktory rodził ze mną I jak teraz o tym myśle, to chyba to podobieństwo Synka było moimi pierwszymi myślami .. Bo czy to nie jest wręcz nierealne zobaczyć jak na mojej piersi leży moje dziecko wręcz kopia jego Taty, a mojego Męża ! ? Ja wiem miliony kobiet rodzą i ich dzieci pewnie tez sa podobne 🙂 ale mnie przytrafiło sie to jeden jedyny raz! To było aż surrealistyczne pozdrawiam i podziwiam!

Reply
Angelika 2016-04-27 at 9:00 am

Jeszcze nie widziałam mojego maleństwa chociaż termin tuż tuż, ale już wyobrażam sobie nasze pierwsze spotkanie 🙂 Wyobrażam sobie jak dają mi je na ręce, początkowo jestem trochę przerażona bo to moje pierwsze fziecko ale jak tylko go zobaczę to strach mija. Mój malutki tuli się do mnie, ja całuję go w główkę i mówię że bardzo go kocham i zawsze przy nim będę. Nie obedzie się na pewno bez łez,bo gdy na usg zobaczyłam go to nie mogłam ich opanować że szczęścia. Tak wyobrażam sobie to nasze pierwsze spotkanie 🙂

Reply
Renata 2016-04-27 at 9:13 am

Jak ciężko jest wyrazić słowami niezwykłość momentu narodzin dziecka.. Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam mojego syna pomyślałam, że tak naprawdę czekałam na Niego całe swoje życie. To On daje mi siłę każdego dnia, żeby walczyć z przeciwnościami losu, a kiedy pierwszy raz wzięłam Go w ramiona nic innego się nie liczyło. Mogę powiedzieć, że tak jest do dziś, choć jest na świecie już od czterech miesięcy. Zachowam tą chwilę na zawsze w moim sercu. Mam nadzieję, że kiedyś dane mi jeszcze będzie przeżyć podobne chwile..

Reply
Marta 2016-04-27 at 10:02 am

Po raz trzeci zostałam szczęśliwą mamuśką 🙂 Gdy byłam w ciąży (szybko minęło przy 2 dzieciaczków) pojawiały się obawy jak to będzie przy dwójce moich maluszków jest wesoło a co dopiero będzie jak Miłoszek pojawi się na świecie. Maja i Tomuś nie mogli się już doczekać braciszka! Gdy przyszedł ten czas Miłoszek przyszedł na świat. Gdy go zobaczyłam wszystkie obawy zniknęły. Mój malutki trzeci Skarbek już na świecie piękny mały książę. Jak każda mama w szpitalu ma czas na przemyślenia o swoim dzidziusiu i poukładania sobie w głowie nowej sytuacji nie wspominam o tym, że nie mogłam się napatrzeć na niego (do kogo jest podobny? kim będzie? jaki będzie miał charakterek?itd.)
Pozdrawia nasza 5-czka cała 🙂

Reply
Barbara J/K 2016-04-27 at 10:31 am

„O mamo! Jaka ona malutka I co teraz? Ale ona ma tak wyglądać w filmach jakieś takie większe te bobasy i bardziej śniade….” To było wyzwanie. Przyznaje byłam przerażona. Sama na sali Zamknięta Dziękuję Bogu że miałam na tyle siły by wstać od razu do dziecka i intuicyjnie poradzić sobie z malutką Anastazją.
B

Reply
Alicja Biernat 2016-04-27 at 11:00 am

Było to 17 listopada 2014. 8 dni po terminie, następnego dnia mieli mi wywoływać poród, a że ja byłam bardzo niecierpliwa i już chciałam zobaczyć moje maleństwo, to zadzwoniłam do teściowej aby przywiozła olej rycynowy. I jakoś tak się potoczyło że wieczorem o 20 odeszły wody i skurcze stały się nie do wytrzymania. Ból straszny, pewnie każda kobieta która rodziła to wie 🙂 Jakoś z tego bólu nie potrafiłam utrzymać języka za zębami i wszystko o czym myślałam, mówiłam na głos! Tak też było gdy ujrzałam malutką gdy wyszła z brzuszka. Powiedziałam „Jaka ona piękna, moja mała księżniczka!” Byłam zakochana w niej od pierwszego wejrzenia, wiedziałam że od tej pory mam swoje wyczekiwane maleństwo i będę robić wszystko by miała w życiu mnóstwo miłości i niczego jej nie zabrakło <3 Malutka niedługo kończy 18 miesięcy a ja kocham ją wciąż mocniej i mocniej i nie wyobrażam sobie życia bez niej! A już niedługo przyjdzie na świat nasze drugie maleństwo. We wrześniu spodziewamy się synusia, nie możemy się już doczekać aż będziemy wszyscy razem, i mam nadzieję że reakcja na jego pojawienie będzie taka sama jak przy córeczce <3 Każdy ból porodowy wytrzymam byleby maleństwo było zdrowe <3

Reply
Maja 2016-04-27 at 11:07 am

Mój Syn wybiera się na świat za dwa miesiące. I z jednej strony już nie mogę się doczekać – chce go zobaczyć, przytulić, sprawdzić czy na pewno ma wszystkie paluszki i od razu zacząć kochać bezgranicznie. Z drugiej – cały czas myślę, czy zdążymy wszystko przygotować, sprawdzić… Ale jest to tak cudowne oczekiwanie to nasze pierwsze dziecko, więc spodziewamy się niespodziewanego, zbieramy dobre rady i nie mam pojęcia jak będzie wyglądało pierwsze spotkanie z tym nowym Ktosiem. Wiem jedno, jego Tata będzie płakał ze szczęścia a dla mnie będzie centrum wszechświata i przygodą na całe życie…

Reply
Anna 2016-04-27 at 11:07 am

Gdy pierwszy raz usłyszałam płacz mojego synka Fabianka, to wiedziałam że spełniło sie moje najskrytsze marzenia i że mam już wszystko co do szczęścia potrzeba. Chociaż dobrze go nie widziałam bo miałam cesarkę, więc podeszli z nim do mnie dosłownie na kilka sekund, zdążyłam go tylko pocałować w czółko, to wiedziałam że jest najpiękniejszy na całym świecie i ze jestem w stanie ze niego oddać życie! ❤

Reply
Agnieszka 2016-04-27 at 11:27 am

Jutro mijają dwa miesiące jak urodziłam mój trzeci cud. Ala 13 lat, Wojtek 9 lat, teraz Madzia 2 miesiące. Gdy mi ja położyli na piersiach to byłam przeszczesliwa, że było mi dane urodzić trzecie ZDROWE dziecko. Mąż był wtedy ze mną, ale wówczas liczyła się tylko ta mała kruszynka, przypomniało mi się jak nie spałam po nocach, bo trzeba bylo nosić na rękach, bo kolka, bo pełna pielucha, ale nie bałam się tego, doświadczenie podpowiadalo że dam radę. Teraz jest czasem ciężko ale nie żałuję niczego. Jestem szczesliwą mamą i żoną.

Reply
Justyna 2016-04-27 at 11:54 am

Gdy po wielogodzinnych bólach i ogromnym wysiłku trzymałam moje dziecko w ramionach , łzy same płynęły mi z oczu. Ojej, ryczalam jak głupia i nie mogłam przestać
Takie szczęście taki cud przyszedł na świat ❤
Nie za bardzo pamiętam co wtedy myślałam, bo tych myśli było z milion, ale wiem że wtedy poczułam coś pięknego, to była miłość, miłość której nie da się opisać, to była bezgraniczna miłość która może czuć tylko matka do swojego dziecka. Później przyszedł strach, bałam się, bałam się tego, że sobie nie poradzę bo przecież on jest taki malutki, taki bezbronny, tak zależny ode mnie…. ale się mylilam. … poradzilam sobie i nadal sobie radzę .
Antoni ma już prawie dwa latka i jak narazie to jest moim największym szczęściem . Napisałam jak narazie ponieważ za 4 tygodnie będzie miał siostrzyczke więc to będą dwa moje największe szczęścia ❤

Reply
Ewa 2016-04-27 at 11:57 am

Gdy nasze pierwsze szczęście uleciało w połowie ciąży to w drugiej drżałam o Maluszka przy najlżejszym skurczu. Gdy już doszło do szczęśliwego rozwiązania pierwsza myślą było czemu nie krzyczy, a za moment płacz ze szczęścia bo krzyczy i to bardzo głośno. Nasz Filipek ❤. Jest, doczekaliśmy się naszego Skarba, mojego Królika jak go nazywam teraz a on uśmiecha się gdy tylko nachylę się nad łóżeczkiem. Zakochałam się w Nim jeszcze bardziej w momencie gdy położna położyła mi Go na brzuchu, bo Kocham od tych dwóch kreseczek na teście, z każdym uderzeniem serduszka na badaniach USG I tak zostanie na zawsze.

Reply
natalia 2016-04-27 at 11:58 am

Moja pierwsza myśl po ciężkim porodzie była „Synuś cholernie ciężko było cię urodzić ” 🙂 ! Potem zaczęły się czułości i łzy szczęścia 🙂 pozdrawiam

Reply
sandrii 2016-04-27 at 11:58 am

Na pierwsze spotkanie czekałam aż 39tc. Kiedy już wiedziałam że zaraz mnie zawioza na salę operacyjną i zobaczę swój skarb cieszyłam się strasznie. Najpierw usłyszałam że się nie przejął Czarus porodem bo po wyciagnieciu spal. Później zaplakal dali mi to przytulić i pogłaskać gdy położono mi to przy twarzy powiedzialam ” cichutko Czarusiu” on w tym momencie przestał płakać otworzył swoje piękne niebieskie oczka i patrzył na mnie w spokoju… Do dziś Pamiętam jego śliczny wzrok i na samą myśl mam łzy w oczach .

Reply
sandrii 2016-04-27 at 12:03 pm

Teraz czekam na spotkanie z drugim synem i nie mogę się już doczekac kiedy w końcu wezmę do na ręce a moj Czarus pozna braciszka… Jeszcze tylko 4 miesiące i Antoś będzie z nami.

Reply
Basia 2016-04-27 at 12:10 pm

Po urodzeniu wzięłam Igę na gołe ciało. Uderzyło mnie jaka jest ciepła, jaka drobna, choć całkiem spora;) i mimo, że będąc w ciąży starałam się nie myśleć o tym jak będzie wyglądała, to pierwszą moją myślą było, że jest taka idealna, taka moja. 🙂

Reply
magda 2016-04-27 at 12:23 pm

Całą ciąże miałam potwierdzone że urodzi się mała córeczka maxymalnie 3 kg szczęścia miało być.

Gdy w końcu siłami natury udało mi się urodzić resztkami sił spojrzałam na dziecko które trzymała położna i mówiła GRATULUJE PIEKNY DUŻY CHŁOPIEC

Więc moja pierwsza myśl „Co ona mówi przecież to moja córeczka ” jednak po chwili gdy ujrzałam sisiaczka to „o Boże to naprawdę chłopak ;)” i ważył ponad 4 kg 🙂

(bardzo chciałam mieć syneczka więc chyba wyprosiłam :))

Reply
Angela 2016-05-04 at 7:06 pm

kocham takie niespodzianki!

Reply
Klaudia 2016-04-27 at 1:03 pm

Pierwsza myśl… szok jak położyli na mnie moje dziecię i po 5 może sekundach zostały mi tylko ubrudzone krwią ręce i oddalający się gdzieś w przestrzeni głos młodej lekarki, której nie zapomnę – „Pani Klaudio, musimy go zabrać, bo mu zimno…” Chyba nie powiedziałam nic, nie zdążyłam, bo poczułam na twarzy maseczkę oddechową. Niestety TEN dzień był dniem walki o życie i moje i jego, ponoć godzina zadecydowała, że uszłam z życiem po krwotoku i przed niewydolnością oddechową… chyba nie myślałam o dziecku, podczas operacji poporodowej pod wpływem znieczulenia śniło mi się, że umieram. Drugi raz zobaczyłam mój skarb dopiero dzień później na filmiku, który pokazywał mi mąż na OIOM i pomyślałam -„Ale on piękny! Ocaleliśmy.”

Reply
Angela 2016-05-04 at 7:06 pm

<3

Reply
Joanna 2016-04-27 at 1:37 pm

Te wspaniałe chwile dopiero przede mną. Planowany termin porodu to 23 września. Staram sobie wyobrazić pierwsze spotkanie z naszym maleństwem i nie mieści mi się ono w głowie!! Że zobaczę nasze dzieciątko? Że przytulę je do piersi? Ucałuje? Na samą myśl ściska mnie w serduchu. Od niedawna czuje to maleństwo w brzuchu, a co dopiero mieć je w ramionach!!!!! W tej chwili czuje tyle rzeczy jednocześnie! Radość, szczęście, ciekawość, niepewność i strach. To musi być tak wspaniałe uczucie, że moja wyobraźnia nie sięga tak daleko. Myśląc o tym wspaniałym momencie staram sobie wyobrazić reakcje mojego męża, który ma mi towarzyszyć podczas porodu. Widok maleństwa z tatą dostarczy mi na pewno dodatkowych emocji! Już się nie mogę doczekać, a pisząc ten komentarz nie mogę przestać się uśmiechać 🙂

Reply
Beata 2016-04-27 at 1:53 pm

Biedny Staś Buziak w brodę czyni cuda ale tylko od mamy 🙂 A Tosia maleństwo przesłodkie 🙂 Moje marzenia się spełniły. Zawsze marzyłam o dwójce dzieci. Pierwszy syn a druga córka. I tak się stało. Starszy bart, który broni młodszej siostry. Spotkało mnie największe szczęście na świecie. Przy jednych i drugich narodzinach narodzinach była ta sama myśl: witaj na świecie słodka dziecino. Dziękuję Bogu że jesteś zdrowy/a i jesteś już ze mną.

Reply
Lineczka192 2016-04-27 at 2:37 pm

Moja pierwsza córcia urodziła się już prawie cztery lata temu. Poród,pamiętam jak dziś. Wielkie wyzwanie. Uf po 12 godzinach kiedy po raz pierwszy zobaczyłam moją córcię pomyślałam:”
Boże jaka ona piękna, jak maleńka,tak niewinna, bezbronna… jaki ten świat wielki,jak ja ją ochronię przed tym całym złem…o rany ona nie ma nic,urodziła się golutka,ja musze jej zapewnić wszystko od skarpetki po suknię na studniówkę, jaką ma delikatna skórkę i czarne włoski, jak się cieszę że poród juz za mną….”
I tu nie przewidziałam,że za cztery latka moja córcia zostanie starsza siostrą. Ciekawe co tym razem pomyślę…życz mi szczęscia jego nigdy za wiele:)
Pozdrawiam KArolina

Reply
Ania Gie 2016-04-27 at 3:06 pm

Dziewczyny, Wasze komentarze czytam z zapartym tchem, bo póki co mojego syna mogę podglądać tylko podczas usg. Mimo, że widuję go nawet w 3d, widzę, jak się porusza, czuję każde jego kopnięcie, obroty, czkawke i przeciąganie się, to nadal nie mogę uwierzyć, że już w lipcu ten mały nieznajomy zrewolucjonizuje nasz spokojny i poukładany świat. To, co tu czytam daje mi dużo nadziei, bo szczerze mówiąc jestem ogromnie przerażona tym, co mnie czeka i jak będzie wyglądało nasze pierwsze spotkanie. Wiem, że poród to pot, krew i łzy, nikt nie poda mi dziecka na srebrnej tacy i dlatego boję się, czy jak go zobaczę, to będę umiała go pokochać. Czy wszystkie odpowiednie wajchy i zapadki zadziałają w głowie włączając instynkt macierzyński? Przekonam się o tym za 3 miesiące, a tymczasem dodam sobie jeszcze trochę otuchy i poczytam o Waszych wrażeniach.

Reply
Angela 2016-05-04 at 7:07 pm

Ania! Trzymam kciuki! To będzie piękne spotkanie 🙂

Reply
Madzia 2016-04-27 at 3:08 pm

Miałam cc, w momencie kiedy pokazano mi Michała pomyślałam: „Zrobię dla Ciebie wszystko!” a powiedziałam: „Ale masz czerwone usta” 😉
Potem nic nie wiem i nic nie pamiętam. Ale ta myśl, że zrobię wszystko dla mego syna jest nadal jak najbardziej aktualna <3

Reply
marzena 2016-04-27 at 3:34 pm

O dziecko staralismy sie jakies trzy lata. Od chwili gdy zobaczylam dwie kreski na teście nie moglam sie doczekac wielkiego spotkania z naszym malenstwem. Dwa dni po terminie lezalam w szpitalu. Tydzien po terminie, byl to piatek, o 6 rano odeszly mi wody. Myslalam ze za pare godzin bede witac syna na świecie. Niestety mimo mocnych skurczy nie udalo mi sie urodzic. Meczylam sie 76 godzin. W poniedziałek lekarze zdecydowali o cieciu bo syn tracil oddech. Ze strachu i stresu znieczulenie slabo zadzialalo i gdy lekarka wlozyla dłonie w brzuch jedna strona byla nadal czula. Jednak gdy pokazali mi syna bylam bardzo szczesliwa a on spal! Dotknelam jego glowki a on zrobił tak zdziwiona minke jakby dopiero zauważył ze jest na zewnątrz. Wtedy zapytalam lekarza ” dlaczego on jest taki zdziwiony?”. Caly zespol zanosil sie śmiechem gdyż takiego pytania jeszcze nie slyszeli Syn ma aktualnie 7 miesiecy i bez konca mnie zaskakuje❤

Reply
Ania Be 2016-04-27 at 4:02 pm

Gdy urodził się Filipek pierwsza myśl która się pojawiła to ta ze będę zawsze przy nim. Nie pozwolę go skrzywdzic. Urodził się 5 dni przed terminem. Nie był to łatwy poród ale jego malutkie sine rączki i nóżki bijące serduszko i świadomość ze jest mój. Ze zawsze będziemy obok siebie. Teraz urodziła się Filipkowa siostrzyczka Zuzia. Ma zaledwie 4 tygodnie ale wszyscy łącznie ze starszym braciszkiem jesteśmy zakochani. Mówią że serducho jest wystarczające tylko na jedną miłość moje już jest tak duże że jest w nim miejsce dla dwojga brzdąców 🙂

Reply
Paula 2016-04-27 at 4:06 pm

Oj pamiętam każdą sekundę, kiedy po raz pierwszy zobaczyłam swoją córeczkę, nie mogłam się doczekać na jej głos, serce przestało mi bić z przepełnienia miłośći i szczęścia. Pamiętam jak przez trzy dni spędzone w szpitalu praktycznie nie zmrużyłam oczu patrząc tylko na nią, zakochana w każdym centymetrze jej różowiutkiego małego ciałka .

Reply
Kasia 2016-04-27 at 5:32 pm

Co pomyślałam?
Hmmm… pomyślalam, że właśnie coś w moim życiu wyszło mi doskonale! Najpiękniejsze cudo jakie mogłam sobie wymarzyć!!! Cudo, które od pierwszego spojrzenie pokochałam najmocniej na świecie i za które będę do końca tego świata i o jeden dzień dłużej odpowiedzialna 😉

Reply
Justyna 2016-04-27 at 5:57 pm

Pewnie nie będę oryginalna, bo pierwszą rzeczą jaką powiedziałam było: DLACZEGO NIE PŁACZE!? Ale kiedy już usłyszałam zachrypły krzyk, wiedziałam, że jest dobrze. Pamiętam, że cała się trzęsłam i jak już trzymałam moje szczęście w ramionach to skomentowałam, że nie było tak źle (?!) i mogę jeszcze ze trójkę urodzić ;P hehe, ehhh te hormony szczęścia, że też człowiek tak bredzi 😉 Teraz spodziewamy się drugiego szczęścia 😀

Reply
Dominika 2016-04-27 at 6:20 pm

„Wreszcie…” – dokładnie to pomyślałam. Jak każda mama nie mogłam sie doczekać, byłam zmeczona porodem i chciałam wreszcie móc przelać ten ogrom miłości na tego małego człowieka. Po stracie wcześniejszej ciąży, gdy już wreszcie udało mi sie urodzić moje wymarzone dziecko poczuła wraz z ogromem miłości przede wszystkim ogromną ulgę… 🙂 Teraz spodziewamy się drugiego maleństwa i od momentu jak sie o nim dowiedzieliśmy czekam właśnie na ten moment ulgi, na to szczęście, że mimo wszelkim przeciwnosciom się udało. (przypadkiem trafiłam na Pani bloga bo szukam inspiracji i otuchy w tej drugiej ciąży i na pewno bede zaglądać częściej bo gdzie lepiej szukać zrozumienia jak nie u drugiej mamy 🙂 )

Reply
Monika 2016-04-27 at 6:35 pm

Gdy pierwszy raz ujrzalam Stasia, a bylo to na sali operacyjnej pomyslalam „cale zycie na Ciebie czekalam”. Byl to najppiekniejszy moment w moim życiu, ktory zmienił wszystko, a najbardziej mnie samą 🙂

Reply
Justyna 2016-04-27 at 7:06 pm

Czekam na tą chwilę już od bardzo dawna… prawdopodobnie wypróbowałam wszelkie konwencjonalne i niekonwencjonalne metody… nie wiem co pomogło… ale to teraz nieważne!
Zdarzył się CUD! Moje Dzieciątko wybrało mnie i postanowiło przyjść do mnie teraz… Pod moim sercem bije drugie serduszko, a każdy ruch, każde kopnięcie (a siła jego ciosów nie jednego dziwią ), jest dla mnie źrodłem największej radości! ❤️
Wielokrotnie wyobrażałam sobie jak będzie wyglądał… wielokrotnie śniłam o Nim, widziałam jego oczy, jak Go karmię, jak mąż przynosi mi Go do karmienia…
Mam poczucie, że już trochę się znamy, w końcu poznajemy się już od 8 miesięcy… choć mam wrażenie, że raczej to On bardziej zna już mnie niż ja Jego…
Także nasze pierwsze spotkanie będzie jak spotkanie dwóch najbliższych sobie osób, które po prostu z jakichś powodów długo nie mogły się zobaczyć… ale od tego momentu będą już razem i nic je już nie rozdzieli… ❤️

Reply
Weronika 2016-04-27 at 7:12 pm

Ten niesamowity moment. Pierwsze spotkanie matki z dzieckiem. Piękne przeżycie nie do opisania tylko matka zna to uczucie. Gdy na białej zimnej sali porodowej po długich godzinach bólu, zmęczenia i niewyspania bo nie śpisz już tak długo i już sił ci brak ale wiesz, że jeszcze musisz dać tak dużo z siebie bo to maleństwo które musisz urodzić męczy się bardziej niż ty. Po po tych wszystkich godzinach gdy wreszcie wychodzi na świat twój największy skarb który tak pielęgnowałaś kiedy pod sercem nosiłaś. Gdy już po wszystkim i wiesz, że wszysytko dobrze się kończy i pokazują ci twoje dzieło i już nic nie ma znaczenia. Tak, cieszysz się, że już nie boli ale co to był za ból czy aż tak bolało jak myślałaś przed chwilą. Przecież ten cud był warty tego wszystkiego. W głowie chociaż to dziwne ale tysiące myśli galopuje. Że taka słodka, że malutka, że twoja tylko twoja no i jeszcze taty ale teraz to nieważne bo teraz liczysz się tylko ty i to maleństwo wtulone w twoją pierś. Dookoła tyle się dzieje lekarz, położna, mąż, a ty wiesz, ty już wiesz, że właśnie w tym momencie powstała tak mocna więź, której nic nie zniszczy, która wszystko przetrwa. Ty już wiesz, że właśnie powstała nowa najpiękniejsza relacja mama i córka. Anastazja <3

Reply
Magdalena 2016-04-27 at 7:14 pm

Jak zawieziono nas do naszej sali i poszedł już mój mąż patrzyłam na Antosia i przyglądałam się mu się z zaciekawieniem 🙂 oglądałam go i zastanawiałam się do kogo jest podobny. A on patrzył na mnie i tak się poznawaliśmy 🙂 To było niesamowite uczucie, tak nierealne, byłam ogromnie zmęczona, bałam się jak to będzie, czy dam sobie radę a jednocześnie czułam ogromną miłość…. i ani strach ani miłość nie zniknęły do dzisiaj 🙂 i myślę, że oba to uczucia będą już ze mną do końca 🙂

Reply
Asia 2016-04-27 at 7:19 pm

Właśnie przeczytałam początek wpisu mężowi, a on na to :”kurcze, to o nas..haha”. Imię dla syna miałem wybrane wieki temu, kiedy na horyzoncie nie było męża a tymbardziej dziecka, więc kiedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży, pierwsza myśl: Filip! I tak już zostało..ostatnio mój Paweł w rozmowie z synem podsumował, że ” Mama nikomu nie pozwoliła pomyśleć o innym imieniu a co dopiero powiedzieć!” (ten mój mąż jak coś powie) .. Ale wracają do tematu.. będę szczera i powiem, że samego porodu się nie bałam tylko pobytu w szpitalu, dodatkowy stres spowodowała noc na patologii ciąży i wywoływanie porodu. Dużo by pisać ale tu o pierwszą myśl chodzi.. kiedy Mały „wyskoczył” na świat moje serce wypełniła bezgranicznia miłość, która przez 9 miesięcy nieśmiało kiełkowała, a także wręcz paraliżujący strach i myśl czy dam radę? czy będę dobrą matką? bo niby teorie znam ale z praktyką trochę gorzej.. Muszę przyznać, mimo że mój Filip ma już 3 miesiące to nadal się go uczę i chyba nigdy nie będę mogła powiedzieć, że wiem już wszystko:)

Reply
Martyna 2016-04-27 at 7:19 pm

„Ojejku.. jaki Ty jesteś cieplutki” – to moja pierwsza myśl, wypowiedzianea zresztą na głos, mocno łamiącym się głosem.. Tylko tyle i aż tyle. Nie ma słów, które mogłyby wyrazić mój zachwyt nad tym maleńkim Cudem. W tym zdaniu, między słowami, zawarte było wszystko: bezgraniczna miłość, oddanie, radość, podziw, troska.. Szczęście przez wielkie S.

Reply
Monik 2016-04-27 at 7:47 pm

Co czułam gdy ujżałam moje maleństwo… 1. jejku gdzie On zmieścił się w tym brzuszku, ale mu tam było ciasno. 2. Kocham Cię chodź wiem że czasem będzie ciężko. 3. Czemu płaczesz maleństwo napewno jest Ci zimno. oraz 4. Jesteś najważniejszy na świecie wiec mam gdzies co ludzie powiedzą.
Zaszlam w ciążę przed ślubem, miałam 22 lata chyba każda przyszła mama boi się co będzie dalej czy da radę… Ale jak już zobaczy się maleństwo mija ból porodu, mijają każde wspomnienia o mdłościach w ciazy opuchnietych nogach i nadwadze. Wiem że Mój syn odmienił moje życie i gdyby nie on napewno dziś po tych 18 miesiacach od jego urodzenia nie była bym ta osoba która jestem teraz. Teraz z Emiliankiem i mężem wyczekujemy braciszka lub siostrzyczki… wiemy że będziemy najszczesliwsza rodzina na świecie. Bo ważne że mamy siebie <3

Reply
Natalia 2016-04-27 at 7:51 pm

Pierwszą myślą, jaka przyszła mi do głowy, gdy zobaczyłam moją córkę Kornelię, było: „O matko, jakbym ja się urodziła” – była bardzo podobna do mnie, kiedy sama byłam noworodkiem;) ale nie powiedziałam jej tego. Przywitałam ją buziakiem w maleńkie czółko i powiedziałam „cześć, to ja, Twoja mama”. Teraz Mała ma 9 miesięcy i tylko kiedy płacze, woła „maaaaamaaaa”. A tak w ogóle czekam na styczeń, kiedy znów będę mogła pocałować i przywitać małego człowieka w tym zwariowanym świecie! 🙂

Reply
Aga 2016-04-27 at 7:56 pm

Niesamowite i zarazem dziwne uczucie trzymać w ramionach takie maleństwo. Natłok uczuć: strach, radość, dezorientacja, miłość, po chwili pomyślałam o tym, że jest taki ciepły, delikatny… Idealny. Mój mały Jaś. Teraz ma już 20 miesięcy a za 3 dni mam termin kolejnego porodu. Tym razem będzie córeczka. Nie mogę się jej doczekać 🙂 trzymajcie kciuki!

Reply
Alicja 2016-04-27 at 8:35 pm

Moje maleństwo pierwszy raz zobaczyłam na zdjęciu w telefonie męża i pomyślałam, że jest strasznie podobny do mojego teścia 😀

Reply
Mania 2016-04-27 at 8:50 pm

Przez całą ciąze zastanawiałam sie jak bedzie wygladala ta mała istotka ktora tak rozpycha sie w moim brzuchu … A moja pierwsza mysl kiedy pierwszy raz zobaczylam moja coreczke to ze to cud i ze jest piekniejsza niz moglabym to sobie wyobrazic!!!

Reply
Barbarka 2016-04-27 at 8:50 pm

To było 1,5 roku temu, a wciąż na wspomnienie tamtej chwili oczy robią mi się jakby bardziej mokre.
Moja pierwsza myśl? 🙂
Jak tylko dostałam moją Blanuszkę w objęcia pomyślałam „Jesteś wreszcie!”, a potem wyrodnie stwierdziłam, że jest śliczna, tylko nosek ma jakiś bokserski, ale na pewno później będzie ładniejszy 🙂
Kurde i pomyśleć, że w grudniu czeka mnie powtórka! A moja Blanuś wciąż wydaje mi się taka maleńka <3

Reply
Magdalenka 2016-04-27 at 9:00 pm

Moje pierwsze myśli/słowa -„po kim ona ma takie czarne włosy ;)” (ja i mąż raczej blond). Mąż jednak przebił wszystkich, bo przyznał się, że jak mu ją dali na ręce to stwierdził, że córa „wygląda jak żaba ” 😉

Reply
Marta 2016-04-27 at 9:04 pm

…to już za dwa miesiące…Nasza AnTosia będzie z nami…i jestem pewna, jak niczego na świecie…że to najpiękniejsza istota w moim życiu…Maleńka, a jakże ogromna wszechogarniająca Miłość, każdego dnia kopiąc mnie w brzuszku uświadamia mi jaki wspaniały cud przed naszą trójką!!!! …i wiem już teraz, że dzień narodzin naszej córeczki będzie początkiem wszystkiego! już teraz wiem, że od tego dnia chcę wiecznie żyć…

Reply
Magda 2016-04-28 at 7:39 am

Wiem ze to będzie najcudowniejszy moment, ktory urzeczywistni marzenie 2-jki kochających sie ludzi. Dających po trochu z siebie, tworząc nowe życie 🙂

Reply
Agnieszka Kasprzyk 2016-04-28 at 10:16 am

Przez całą ciążę sobie myślałam jak to będzie 🙂 wyobrażałam sobie, ze po porodzie kładą mi synka na piersi i jestem najszczęśliwszą osobą na świecie. Rzeczywistość okazała się inna. Podczas porodu naturalnego szybka cesarka – grożąca zamartwica płodu. Oczywiście znieczulenie ogólne nie wiedziałam co się wokoło mnie dzieje. Kiedy zaczęli mnie wybudzać pokazali mi synka i zaczęłam płakać (ze szczęścia). Spytałam jedynie męża czy wszystko w porządku i ile punktów. I zasnęłam. Pamiętam jak z 2 godziny później zadzwoniłam do męża i powiedziałam wyślij mi zdjęcia Miłoszka bo ja nie wiem jak on wygląda. Nie zapamiętałam tego momentu nie pamiętałam jego twarzy. Popołudniu kiedy przywieźli mi synka na chwilkę bo wiadomo nie mogłam się ruszać. Kiedy go zobaczyłam pomyślałam jaki on gruby 😀 haha 😀 taki był biedaczek popuchnięty. Za to w kolejnym dniu kiedy już zostałam przewieziona z sali pooperacyjnej na połóg. Przywieźli mi synka i wtedy powiedziałam do położnej: ale to nie jest moje dziecko. Hihi nie poznałam go bo zeszła cała opuchlizna (w końcu widziałam go ino paręnaście minut dnia poprzedniego) nawet położna miała chwile zawahania i parę razy sprawdzała czy się zgadza po tym moim tekście. Był taki śliczny a ja taka szczęśliwa 🙂 A dziś mój mały kończy 7 tygodni 🙂

Reply
Karolina Karola Krawczyk 2016-04-28 at 1:50 pm

Będąc w ciąży codziennie myślałam o tym jak to będzie kiedy pierwszy raz wezmę synka na ręce… Niestety podczas porodu wyszły komplikacje i musiałam mieć cesarkę ze znieczuleniem ogólnym, dlatego synka zobaczyłam dopiero po 3 godzinach po porodzie… i tu wstyd się przyznać, ale gdy pielęgniarka mi go w końcu przyniosła, dała na ręce i zostawiła Nas samych to pierwsze co sobie pomyślałam to było ” co teraz? co mam z Tobą Maluszku mój kochany zrobić ? ” po czym łzy z oczu same mi popłynęły ze szczęścia <3

Reply
Ewelina 2016-04-28 at 3:02 pm

Będąc jeszcze w ciąży nie umiałam wyobrazić sobie naszego pierwszego spotkania, nie wiedziałam czego się spodziewać, jak to spotkanie może wyglądać, co będę czuła. Malutką z brzuszka mi wyciągnęli. I na zawsze ten dzień pozostanie niezapomnianym.
Żeby zobaczyć córeczkę, czekałam w szpitalu ponad dwie doby. Kiedy w końcu położyli mnie na stole, postawili przed twarzą zasłonę, zaczęli szarpać mój brzuch – zamknęłam oczy i słuchałam. Tylko nasłuchiwałam.. czy maleństwo ujrzało już ten świat, nocą, pod ostrzałem jaskrawego światła sali operacyjnej? I słyszę, że jest. Nie płacze. Przerażenie. I w końcu słychać ten słodki krzyk, uśmiecham się, łza nieśmiało kręci się w kąciku. Kątem oka widzę położną, z moją malutką płaczącą na rękach. Przystawia jej główkę do mojej twarzy, córeczka natychmiast się uspokaja. Nie znajduję słów, żeby powiedzieć co czuję, uczucia kotłują się we mnie – radość, miłość, ustępujące przerażenie, szczęście. Najpiękniejsza chwila! Głaszczę ją po główce – córeczko, witaj!

Reply
Anka Skakanka 2016-04-28 at 5:40 pm

O rany…trudne pytanie. Jestem w 6 miesiącu ciąży. Gdy zaczęłam czuć ruchy mojej Hanki zaczęłam czuć z nią większą więź. Kiedy nastąpi ten dzień wydaje mi się że będę jednocześnie przerażona i podekscytowana. Boję się tego spotkania. Boję się tego jak zareaguję i jak ona zareaguje na mnie. Chciałabym wywołać na niej jak najlepsze pierwsze wrażenie. Chciałabym, żeby było to spotkanie które przerodzi się w wielką, cudowną i niepokonaną szaloną miłość z obu stron. Chciałabym, żeby ten moment zatrzymał się na chwilę. Żebym mogła się jej dobrze przyjrzeć i obiecać że od tego momentu będzie moim największym skarbem gdyż stała się moim spełnieniem marzeń. Mam nadzieję że i ja spełnię jej oczekiwania. Ah …. . Czekam cierpliwie na to spotkanie.

Reply
Ewa 2016-04-28 at 6:06 pm

Ja po zobaczeniu mojej Ali pomyslalam „O Boze, Ona ma biala glowe a reszte ciala innego koloru” Troche sie przerazilam. I wielkimi oczami patrzylam na meza o co tutaj chodzi 🙂 okazalo sie, ze malutka ma wlosy blond po mamie i wrazenie to, to nic innego jak kontrast czerwoniutkiego cialka z bialymi wloskami 🙂 ale to wspomnienie utkwi na zawsze w glowie, ten bielutki lebek 😀

Reply
Agata 2016-04-28 at 7:54 pm

Kiedy piszę odpowiedź na to pytanie Wy słodko śpicie. W majówkę cztery lata temu wielkie krople łez spływały po moich policzkach. Pomyślałam wtedy, że moje marzenie wreszcie się spełniło i moj syn jest wreszcie ze mną. Pomimo wielkiego bólu czułam się najszczęśliwszą osobą na świecie i wiedziałam, że czeka mnie najwspanialsza rola na świecie. I wtedy się do mnie uśmiechnęłeś! Miałeś największe i najpiękniejsze oczy na świecie!
Rowno pięć miesięcy temu spełniło się moje drugie marzenie. Na swiat przyszłaś Ty … cudowna, delikatna i bardzo różniąca się od brata dziewczynka.
Byłaś dla nas skarbem, uzupełnieniem macierzyństwa, spełnieniem naszych pragnień posiadania córeczki. I byłaś najpiękniejszą istotą na świecie.
Czas leci, a ja nadal z takim samym zachwytem jak podczas pierwszego spotkania patrze na te dwa cuda.
Dla mnie matki, jesteście idealni.
Moj Leoś, Moja Antosia 🙂

Reply
Katarzyna J. 2016-04-29 at 8:42 am

Pierwsza myśl „Jest cały i zdrowy”.
Jestem strachliwa. Boję się ryzyka. A czy ciąża nie jest jednym wielkim ryzykiem? Przecież nikt nie daje nam pewności na zdrowe dziecko. Nie da nam gwarancji. Nawet jeśli oboje jesteśmy piękni, młodzi i zdrowi. Nawet jeśli nie mamy żadnych chorób w rodzinie. Mimo, że zdrowo się odżywiamy, odpoczywamy, robimy badania, wykonujemy usg. Dopóki dziecko się nie urodzi i nie pokaże się światu – nie mamy pewności. A każda z nas chce mieć przede wszystkim zdrowe dziecko, prawda? Nie ważna płeć, kolor włosów czy oczu. Najważniejsze, że mój Syn urodził się zdrowy.

Reply
Kasia.Bruzda 2016-04-29 at 10:41 am

Kiedy po 17 godzinach porodu zobaczyłam starsza córkę Malwinke to zapytałam dlaczego nie płacze? Usłyszałam odpowiedź: spokojnie,zaraz będzie płakać. I faktycznie tak było a potem szybko liczyłam jej paluszki u rączek . Natomiast gdy 2 miesiace temu urodziła nam się druga córka Iga, powitałam ja słowami: cześć kochanie, czekaliśmy na ciebie. I wcale nie myślałam jakie są piękne bo to było oczywiste.

Reply
Natalia 2016-04-29 at 11:13 am

My dopiero na usg widzimy „fasolkę”,która przyjdzie na świat 5 grudnia,jest to długo wyczekiwana „fasolka”,bo aż 5 lat się o nią staraliśmy.Jako przyszła mama bardzo się boję,czy sobie dam radę,czy będę dobrą mamą,jak przetrwam kolejną operację,bo czeka mnie cc,ale na ostatnim usg widziałam bijące serduszko,nie wiele większe jak głowa od szpilki i wszystkie moje obawy odeszły,kto jak nie ja,przecież muszę dać radę,tyle już przeszłam,muszę być silna dla naszej fasolki i teraz odliczam dni do kolejnej wizyty,jestem strasznie ciekawa jak urósł nasz fasolek 🙂

Reply
Kin 2016-04-29 at 3:18 pm

Jak zobaczyłam Toske pierwszy raz jeszcze na sali operacyjnej, po koszmarne cesarce, pomyślałam że było warto. Że to, że przed chwilą jakiś okropny facet leżał na moim brzuchu i słyszałam straszne rzeczy i czułam okropne ciągnięcie miało sens. Jak zobaczyłam jej przerażony spojrzenie w brutalne światło jarzeniowki poczułam, że muszę ją obronić przed brutalnoscia tego świata. Że ona będzie nadawać mojemu życiu rytm i sprawiać że cierpienia i wyrzeczenia są po coś. Przyszła na świat 18 dni temu i cały czas walczę by dać jej to co najlepsze. Walczę teraz o karmienie, bo obiecałam ją chronić gdy te jarzeniowki ja oslepialy.

Reply
Donia 2016-04-29 at 3:38 pm

2013. Godzina 23.30. cesarka z zaskoczenia. nie mialam czasu na przemyslenia. Pokazali mi Staszka na sekunde moze dwie. Zabrali. Zostalam ze zdjeciami robionymi przez malzonka telefonem komorkowym, choc ich jakosc wskazywalaby bardziej na toster. W srodku nocy co jakis czas zerkalam na zdjecia i ze lzami w oczach mowilam do siebie:” matko swieta, urodzilam wlasnego ojca”. O 4 rano poprosilam o syna i odetchnelam z ulga. Byl przecudowny! 🙂

Reply
Anna 2016-04-29 at 9:14 pm

Myśli stłoczone w głowie
i nikt ich nie wypowie…
nic ich nie opiszę,
tylko zarejestruje obraz jak kliszę..
Te piękne chwile narodzin
Gdy nowa istotka nadchodzi
I ciężko przypomnieć pierwsze myśli
Gdy człowiek myśli ze śni
Dopiero rzeczywistość codzienna
Sprowadza na ziemię, do sedna
I wtedy można próbować
Odtworzyć te chwile narodzin od nowa …

Taka melancholijna wypowiedź mnie wzięła 🙂 chciałam nawiązać do tego, że przy narodzinach nie zapamiętałam pierwszej myśli, bo co inne owladnelo moja głowe, ten strach , pytania jak to będzie i ogromna ulga ze juz wszystko za nami… no i radość z widoku malutkiej istotki 🙂

Reply
Andzia 2016-04-29 at 10:13 pm

Pierwszy poród mam już za sobą. Zabawna historia wiąże sie z moimi pierwszymi słowami na widok synka i myślą:) Kiedy termin porodu zbliżał się wielkimi krokami jedną z ostatnich rzeczy jaką kupiłam była szczotka do włosów. Kiedy wróciłam do domu i pokazałam zakup mężowi on się zaśmiał i powiedział po co kupiłam szczotkę jak i tak urodzi się łyse. Gdy nadszedł ten dzień i znaleźliśmy się na porodówce, a mąż był przy narodzinach synka. To gdy położyli mi moje maleństwo na brzuchu i mogłam go ujżeć pierwsze słowa jakie powiedziałam do męża ” i co i co nie jest łyse” Teraz czekam na drugie rozwiązanie i też będzie chłopak i na razie się zastanawiam czy będzie tak samo ruchliwym i żywym dzieckiem nie dającym odpocząć mamie jak jego braciszek

Reply
Kasia 2016-04-29 at 11:20 pm

Ja niestety nie bede pisala pelnych euforii i zachwytow opowiesci z pierwszego spotkania bo gdy tylkoja zobaczylam to pomyslalam, czy to na pewno moje:D nie wiedzialam, ze noworodek moze byc taki gruby;D maz chyba zrozumial moje spojrzenie i mowi niepewnym glosem: wyladnieje przeciez:D

Reply
P. 2016-04-30 at 4:07 am

Za pierwszym i drugim razem pomyślałam sobie po prostu i zwyczajnie: „Boże, dziękuję za niego” . Tuliłam, dotykałam i oglądałam z wdzięcznością każdy z Cudów mojego życia. Płakałam i śmiałam się jednocześnie. Tak po prostu byłam.
A jeszcze chciałam powiedzieć czym dla mnie jest sens – bo często pytanie to zadawałam sobie jak urodził się młodszy Synek, jak potrzebował być dużo noszony, jak chciał być blisko mamy, a starszy się wówczas denerwował, jak nie spałam, jak nie miałam się kiedy wykąpać, jak łaziłam w nocy między łóżkami, żeby każdy miał mnie trochę dla siebie, jak … można te „jak” mnożyć. Właśnie w tych czynnościach odnalazłam sens. W tym poświęceniu. W tej rutynie. Zdałam sobie sprawę, że to już nie wróci, że ja zatęsknię za tym kiedyś, że to jest ten czas, przez który przeszły nasze matki, babki, prababki… Że to jest chyba najtrudniejszy ale zarazem także najpięknijeszy czas w życiu. I że te czynności są jego ważną częścią.
Pozdrawiam,
P.

Reply
Magdalena J 2016-04-30 at 5:47 am

Szczerze to jest uczucie nie do opisania tak jak w dniu poznania mego przyszłego męża i w dniu zaręczyn i ślubu serce biło jak szalone ze szczęścia i wzruszenia tak w dniu narodzin mego dzidziusia serce biło jeszcze szybciej i gdy zobaczyłam ta kruszynke pierwsze słowa wypowiedziane „dziękuję Ci Boże, Kocham Cie nasza mała kruszynko”

Reply
Ilona Natalia Sakson 2016-04-30 at 6:47 am

Pierwsze dni razem dopiero przed nami. Wiem, ze beda to magiczne dni, pełne płaczu i szczęścia. Pierwszy raz spotkamy się we trójkę, naszą wymarzoną od kilku lat trójkę… Przytulę największy na świecie skarb, położę na swoim ciele malutkie ciałko, by mogło sie czuć bezpiecznie, by poczuło, że je kochamy, że jest najcenniejszym skarbem jakiego nigdy w życiu nie mieliśmy, nasze największe szczęście. Tak jest, gdy z miłości rodzi się szczęście

Reply
Monika 2016-04-30 at 6:51 am

Każdego dnia wyobrażam sobie to pierwsze spotkanie, mówię mojej teściowej, że fajnie by było, gdyby mała odziedziczyła po mnie urodę a po jej synu rozum 😛 🙂 śmieję się próbując opanować ogromny lęk i strach przed niewiadomym, jak to będzie jak już młoda będzie z nami 🙂 jak już ją zobaczę policzę paluszki, podotykam i przytulę i będę płakać bo taka jestem z natury a to wydarzenie mnie rozczuli na maxa!! Jeszcze 3 miesiące i wydaje mi się, że się dłużą, ale to taki wyścig, wyścig po nagrodę – życie i oby było wszystko dobrze, bo mała dała nam w ostatnich miesiącach powody do niepokoju, stres i oczekiwanie, wiem, że urodzi się z bujną czupryną i grymasem na buzi, który towarzyszy mi prawie każdego dnia, kiedy nie mam co na siebie włożyć 😛 koniec narzekania czekamy z utęsknieniem na naszą córeczkę

Reply
Angela 2016-05-04 at 7:09 pm

trzymam kciuki! <3

Reply
Agnieszka Jaro 2016-04-30 at 8:32 am

moja córeczkę nie była wyczekiwaną nie była planowana początkowo ogarnęła mnie złość jak to tu mam 2 letniego rozrabiaką z którym ledwie ogarniam a tu kolejne dziecko aż do połowy 5 miesiąca kiedy odebrałam telefon dzwonił moj maz i mówi ze moja siostra jest w szpitalu w pierwszej chwili ogromna radość ze wreszcie urodziła z drugiej myśl chyba za wcześnie początek 8 miesiac A za chwile słyszę ze jej synek nie zyje urodził sie martwy wiec moze to głupie ale jak urodziłam moja córkę cieszylam sie ze zyje ze oddychanie płacze i nic wiecej nie było mi potrzeba mogła być najbrzydszy na świecie najbardziej pomarszczoną ale ja wówczas jak nigdy wcześniej dziekowalam Bogu ze ona po prostu zyje

Reply
Natalia 2016-04-30 at 9:14 am

Obecnie jestem w 11 tygodniu. Staraliśmy się o szkraba przez 1,5 roku. To była wielka radość gdy na teście zobaczyliśmy dwie kreski.. A teraz? Ogarnia mnie przerażenie! Boje się, ze założę pampersa tył- na przód, że nie będę potrafiła maluszka wykąpać i że będzie wciąż płakał.. Widzę te wszystkie scenki w snach. Natomiast wiem, że to tylko obawy i będę mogła liczyć na pomoc najbliższych. Mama już zapowiedziała się na miesięczny pobyt u nas 😉
Pewnie gdy tylko ujrzę moje słoneczko to wszystkie watpliwości rozwieje wiatr i wszystkie obawy przestaną istnieć.

Reply
Klaudia 2016-04-30 at 1:45 pm

Pierwsza myśl:
już nie chcę żeby mnie zastrzelili. Wreszcie przestało boleć. 😀
I to uczucie największego szczęścia, wprost nie do opisania.

Reply
Anna 2016-04-30 at 4:37 pm

Moją pierwszą myślą było to czy będę jeszcze w stanie kiedykolwiek kogoś tak pokochać jak tą małą, bezbronną istotkę wtuloną we mnie, bezgranicznie oddaną i uzależnioną 🙂 Utwierdziło mnie to w przekona, że te małe śliczne oczka jestem w stanie oddać wszystko, co mam.

Reply
Renata 2016-04-30 at 8:57 pm

Oficjalnie – mam jeszcze 4 tygodnie. Nieoficjalnie – mam lezec, bo Mala jest juz gotowa do wyjscia. Spieszy Jej sie poznac rodzicow. 🙂 Jak ja sobie wyobrazam nasze pierwsze spotkanie? Serce oszaleje jeszcze bardziej, w glowie bedzie wirowac z emocji, rece beda drzec z przejecia, by tulic kruszynke. Moze zamilkne w zachwycie, moze zaczne plakac jak bobr z emocji… Swiat stanie na glowie i zacznie tanczyc walca. A potem wszystko nareszcie wpadnie na swoje miejsce, pouklada sie i bedzie logiczna caloscia. I zacznie sie nasz nowy swiat, ten ulepszony. 🙂

Reply
Dorota 2016-04-30 at 9:37 pm

Nasza ciąża zbliża sie ku końcówce jeszcze tylko 3 tygodnie odstawia nam leki podtrzymujące i bedziemy, będziemy razem!!!… nasza ciąża to kilkuletnia walka by na ekranie zobaczyc maly pęcherzyk- a raczej najwspanialszy cud!Udało się jest ale też jest ogromne ryzyko lekarze mówią w najblizszych tygodniach wszystko sie okaze czy uda sie utrzymac. Tona recept w ręku, strach niedoopisania najważniejsze leżeć odpoczywać i myśleć pozytywnie. Obrazek pęcherzyka pomagał przetrwać te kilka tygodni patrzylismy w niego jak w święty obrazek, braliśmy leki, robiliśmy tone badań każde przynosiły ze soba łzy bo coś było nie tak więc kolejne leki, kolejne dni walki…walczymy bo wiemy że warto! Obrazek pęcherzyka już prawie nic na nim nie widać to pierwsze zdjęcie naszego cudu jest tak wymacane przez nas ale my wciąż widzimy na nim wszystko:) leki działają pierwsza dobra wiadomość 4 miesiąc powiedzielismy na swieta rodzicom ze będą dziadkami -radosc niedoopisania. Nasza ciąża to walka walka o naszego Tymona trwa juz 32 tydzień i zbliża się ku końcowi teraz najważniejsze by jeszcze nadrobić z pluckami. Lezymy i walczymy dalej!;) to najcudowniejsza walka o cud naszego życia nie żałujemy żadnej chwili! Mimo że posiadamy piekne nagrania 3d i 4d naszego Tymonka to w sercu mamy to pierwsze na którym jest nasz pęcherzyk! Boimy się rozwiazania, pierwszego spotkania ale niczego na świecie tak nie pragniemy jak wkoncu zobaczyć nasz maly pęcherzyk -nasz cud! Jak sobie wyobrażamy to spotkanie dokładnie te same łzy, te same emocje jak wtedy kiedy na ekranie zobaczyliśmy maleńki pęcherzyk:)

Reply
oliwia 2016-05-01 at 7:31 am

Byłam młoda, może nawet troszkę głupia. Nikola ma już 7 lat. Mimo to instynkt wniknął we mnie błyskawicznie. Urodziła się, wyszła z brzucha, przez chwilę nie płakała. Byłam przerażona. Nagle rozległ się płacz i zobaczyłam ją. Czarne krzaczaste brwi i burza loków na głowie. Piękna! Wspaniała! Moja! Nigdy czegoś takiego nie czułam! Bardzo się bałam, czy dam radę – miałam tylko 20 lat. Ale dzięki Niki, lęki odeszły precz. Przecież miałam najwspanialszą córkę na świecie! …

Teraz jestem w ciąży, jestem pewna, że na sali porodowej będą mi towarzyszyć całkiem inne uczucia. Nie będzie już chyba strachu. Wydoroślałam, mam pracę… Ale szczęścia i łzy będą takie same!

Reply
Ania 2016-05-01 at 2:44 pm

Moje myśli były absolutnie inne od tych wszystkich tutaj. Poród był dość długi. Bolało…jasne, że tak. Chwilę przed pojawieniem się małej mój mąż wyszedł z porodówki bo myślał, że to jeszcze potrwa. Nie było go dosłownie 3 minuty i właśnie w tym czasie córa się urodziła. Do dzisiaj nie może sobie tego darować. Ja chyba byłam w takim szoku, że nawet teraz nie pamiętam czy płakała czy nie 🙂 A co sobie pomyśleliśmy gdy ją zobaczyliśmy? Spojrzeliśmy na nią i na siebie…wyglądała jak ropucha. Sama położna widząc nasze miny powiedziała: – spokojnie, dajcie jej czas 🙂 Nie wiem czy byłam wyrodna ale nie czułam wtedy całej tej magii co innego teraz bo córe kocham nad życie 🙂

Reply
Justyna 2016-05-01 at 8:58 pm

Piękny post, który jest prostą odpowiedziom i u nas – na pytania tylu ludzi- już drugie??

Nikodem(wiek 1rok i 4miesiace), tak bardzo wyczekiwany, pierwsze dziecko, pierwszy wnuczek, dmuchałam, chuchałam i odliczałam dni kiedy pojawi sie w naszym życiu. Po ciężkim porodzie i totalnym wykończeniu, te kilka minut na moim brzuchy przeleciały jak sekundy przez moja głowę. W amoku zdarzeń, pamiętam płaczącego męża i siebie wpatrzona w tą ciemną główeczke, nie mogąc uwierzyć, ze to małe stworzenie, które tyle czasu rosło pod moim sercem jest juz z nami. Miłość bezwarunkowa, nie potrzebująca pytań i odpowiedzi

Laura, tak, nasza kochana dziewczynka pojawi sie na świecie lada moment. W przeciwieństwie do synka, nie kazała na siebie długo czekać i z wielkim uporem pcha sie na ten świat:) pragnę tylko by była zdrowa. To, ze bedzie piękna i niezwykła jestem pewna – prawdopodobnie jak każda matka. Nasze pierwsze spotkanie bedzie wyjątkowe niezależnie od okoliczności a oczekiwań nie stawiam – bedzie idealnie jak będziemy juz razem. ❤️

Reply
Ola 2016-05-01 at 10:02 pm

Coz…moje pierwsze spotkanie i myśli i słowa:” boze jakie szczęście, ze nie jest taka obslizgla, sina i brzydka”. Ogladalam w ciazy pare filmów porodowych i miałam poważną traumę dotycząca tego czy pokocham jak zobaczę…czy dam radę:-)
Mia natomiast juz przy pierwszym spotkaniu postanowiła załatwić swoją potrzebę fizjologoczna..ot tak- pokazać się z najlepszej strony:-)

Reply
Natalia 2016-05-02 at 6:07 am

Przed porodem był wielki strach. Co dalej, co oni będą z nami robić, żeby tylko wszystko skończyło się szczęśliwie… Wtedy szybka decyzja o cięciu, krótkie przygotowanie, ale przede wszystkim ulga. Niewiele z tego pamiętam, tak mnie nafaszerowali, czasem próbuję przypomnieć sobie płacz synka, ale na próżno. Pamiętam ten głęboki wdech gdy wyjęto go z mojego brzucha, chyba zapytałam czy jest cały i zdrowy, a później słowa położnej „Niech się pani przywita z synkiem”. Na moim ramieniu na kilka sekund pojawiła się maleńka, różowa, przepiękna buźka i wtedy na prawdę zrozumiałam jaki cud się wydarzył. Wszystko skończyło się dobrze. To było 3,5 roku temu, a teraz czekamy na narodziny braciszka.

Reply
Agnieszka M. 2016-05-02 at 6:45 am

Pamietam to jak dzis,choc minelo 3miesiace,i pewnie nigdy nie zapomne tego wrazenia 🙂 Gdy polozna polozyla na mnie synka i spojrzalam na jego buzie pomyslalam ” jaki on piekny” i od razu zobaczylam w nim czastke partnera i mojej corki 🙂 ucieszylam sie,ze oczy i nos ma po tacie,a usta i brode po siostrze:-) ze tak bardzo jest podobny do dwoch najblizszych mi osob 🙂
A gdy 7 lat temu urodzilam corke -stwierdzilam,ze wyglada jak maly kosmita 😉 pierwszy raz widzialam dziecko od razu po porodzie 🙂 dopiero potem zaczelam zauwazac jakie ma szczuple dlonie i paluszki i sliczne oczka… 🙂

Reply
Tolimama 2016-05-02 at 8:51 am

To ja Cię zdziwię. Po długim i bardzo trudnym porodzie pierwszej córki 3 lata temu jak udało się ja urodzić to pierwszymi moimi słowami bylo: nie chce już więcej dzieci. I mimo ze przytulalam ja do swojego ciała nie czułam nic! byłam zrozpaczona trudami i bólem porodu. Oczywiście córeczka jest moim oczkiem w głowie a 7 miesięcy temu urodził się mój synek, poród trwał 45 minut od momentu przyjazdu do szpitala i w pełni sił i rozumu płakałam ze szczęścia i mówiłam w kolko: nie mogę uwierzyć ze to już! I nie chciałam go wcale wypuszczać z ramion! 🙂

Reply
Aga 2016-05-02 at 9:26 am

Już teraz na myśl o kolejnym dziecku, nie, myśl o kolejnej ciąży mnie przeraża. Choć bardzo chcę żeby moja córka nie była sama, panicznie boję się. Te 9 miesięcy przepraszam nie całe, 7 tydzień szczęścia ze będzie, ze juz jest i dwie wiadomości dobra ze bliźniaki jednojajowe i znowu radość przecież o tym marzylismy ale jest też zła wiadomość ciążą zagrożona trzeba leżeć dzieci obciążone jedno jest słabe małe szanse… i chwila moment i mogę stracić szczęście. I pojawia się myśl co dalej? Bezsilność, łzy i strach i tak do końca jest jeszcze wiara ze nam się uda na początku wierzę że będziecie obie przecież o to walczę przecież słyszałam dwa serduszka nie poddawaj się malutka, a później już tylko jedno serce we mnie bije i dalej strach i łzy i piepszona bezsilność i ciągle łóżko i cztery ściany i modlę się do Boga i proszę i jego Ciebie kochana coreczko nie zostawiaj mnie bez Ciebie sobie nie poradzę. Az w końcu już chwila moment i wreszcie będziesz wiem ze jeśli urodzisz jeśli cię obejmie juz wszystko będzie dobrze już nie dam Cię skrzywdzić i skończy się ta moja bezsilność. Juz prawie, już Cię mam lezysz u mnie na brzuchu przewracasz oczkami gdzieś z tyłu czuję dotyk Twojego taty łzy płyną mi po policzku ale to z radości ze udało nam się udało patrzę na Ciebie i myślę Boże aleś Ty brzydka ale i tak Cię kocham, podwójne!

Reply
Joanna 2016-05-02 at 9:41 am

„Jaki śliczny”! To była pierwsza, zaskakująca myśl. Wydaje mi się że nagroda w tym konkursie wcale nie jest nagrodą – smoczek psuje odruch ssania u niemowląt, a butelki,no cóż, używane najczęściej do podawania mleka modyfikowanego, a wszyscy wiemy że mleko mamy to najlepsze mleko ever!

Reply
Anusiiiiek 2016-05-02 at 11:30 am

Dokładnie 4 kwietnia, trafiłam do szpitala z ogromnym bólem brzucha i wtedy też, o miesiąc za wcześnie przyszedł na świat mój długo wyczekiwany synuś – Kacperek! Co czułam po porodzie ? Wielki strach i przerażenie, bowiem synek od razu trafił do inkubatora i nie dane było mi go zobaczyć. Dopiero kiedy nabrałam sił mąż na wózku zawiózł mnie na salę, w której leżało nasze maleństwo. Płakałam jak bóbr widząc te wszystkie rurki, którymi jest wyobklejany, które podtrzymują go przy życiu w inkubatorze i wielkie rozgoryczenie, że nie mogę go przytulić, wziąć na ręce i ucałować…!! Poniekąd czułam się winna, że nie zdołałam donosić ciąży do samego końca, mimo iż lekarze zapewniali, że ja na to wpływu mieć nie mogłam. Mijały kolejne dni, aż w końcu nadszedł ten moment, gdy wzięłam synka na ręce. Co czuła ? Wielką radość – dopiero wtedy odczułam ten cud narodzin i z dumą trzymałam synka przytulonego do mojej piersi. To był najpiękniejszy moment, którego nigdy nie zapomnę!!

Reply
mart 2016-05-02 at 11:57 am

Pierwsza mysl gdy zobaczylam moja mala mokrą łepetynke to ” o Boze dziekuje. Udalo sie udalo” bardzo dlugo walczylam o moje malenstwo. Lotem trudna.ciaza i stałe zamartwianie sie. Uwiezylam że nigdy.mojego maleństwa.nie zobacze że ta ciąża nie zakończy sie dobrze. Kiedy sie udalo kiedy urodzilam zdrowe dziecko ktore bylo tylko moje!!!! To tylko niedowieżanie bylo w mojej glowoe. Nie wierzylam że dostąpie tego zaszczytu 🙂

Reply
Kasia 2016-05-02 at 3:03 pm

Kiedy 13 stycznia zobaczyłam pierwszy raz córkę była dla mnie idealna, różowa i przerażona. Dostałam ja na sali zaraz po cc, dotykalam jej piekne, malutkie stopeczki, patrzyłam w jej oczka, które były wystraszone jak tylko usłyszała bicie mojego serca odplynela w głęboki sen. Mimo potwornego zmęczenia dwodniowym porodem patrzyłam na mój ideał, który rósł we mnie 9 miesięcy i była dokładnie taka jaka sobie wyobrażałam.
Wiedziałam, że spełniły się moje marzenia od tamtej chwili jestem potrzebna na 100% tej małej dziewczynce.

Reply
Agna 2016-05-02 at 4:16 pm

„Antonina, ona wygląda jak Antonina” – pomyślałam leżąc jeszcze na stole operacyjnym, gdy mignęła mi twarz córeczki! Chirurdzy szyli ranę, a ja biłam się z myślami, bo przecież wybraliśmy już imię Zofia. Trzęsłam się po znieczuleniu pod białą pościelą pod opieką anestezjologów i dalej myślałam „co ja powiem mężowi?!”. I w końcu ją ujrzałam przy boku mojego M., spojrzałam na małą twarzyczkę i powiedziałam sobie „Ufff! To jednak Zosia 🙂 „.

P.S Druga będzie Antosia, bo to cudne imię!

Reply
Aga - Bunio Story 2016-05-02 at 4:22 pm

A pewnie, że pamietam 🙂
miałam cc w znieczuleniu zewnątrzoponowym. Jak mi pokazali Synka zapytałam czy jest mój i czy mogę dotknąć 🙂 Totalne onieśmielenie mnie ogarnęło, że mogłam stworzyć coś tak pięknego !

Reply
Paulina Nika 2016-05-02 at 5:05 pm

Zobaczylam go i autentycznie pomyslalam ze my sie juz znamy 🙂 Cala ciaze bylam ciekawa jak Franek bedzie wygladal, na usg zawsze byl zasloniety. A kiedy polozne mi go pokazaly to ja pomyslalam ze znam te twarzyczke, to dziecko, bo to moje dziecko. Skad taka mysl? Nie wiem. Dzis prawie po 6 miesiącach na zdjeciach widze jak bardzo rosl i raczki juz nie sa takimi patyczakami, teraz pulchniutkie silne…tak doskonale wiemy gdzie ten sens jest. 🙂 pozdrawiam

Reply
Kawaler123 2016-05-02 at 5:51 pm

Na towarzyszenie żonie podczas porodu się nie odważyłem…na widok krwi od razu mdleję! Zniecierpliwiony i pełen obaw czekałem na korytarzu, aż żona urodzi córeczkę. Modliłem się tylko by była zdrowa. Kiedy zostałem poproszony na salę, widząc łzy żony nie wiedziałem co się stało, a na słowa lekarza: „Gratulacje! Skorzystał Pan z promocji jeden plus jeden gratis” – totalnie wymiękłem! Okazało się, że żona urodziła bliźniaczki!! Jaka była pierwsza myśl, która przyszła mi do głowy, gdy je zobaczyłem: „Oooo…rety!! A my mamy przygotowaną tylko jedną wyprawkę!!” po czym ogarnęła mnie taka radość, że zacząłem skakać po sali jak szalały :))

Reply
Agata 2016-05-02 at 7:22 pm

Po kilkunastu trudnych i zadziwiajaco bolesnych godzinach porodu (serio, miałam się za odporną na ból, ale prawie poleglam, ehh my kobietki to jednak nie do zdarcia jesteśmy 😉 ), kiedy Gabrysia wpadła w me ramiona to pierwsza myśl, jaka mi przyszla do umeczonej tym rodzeniem głowy było: ,,Jezu, jaka ona ciepła”. Długo nie mogłam się nadziwic, że to takie fajne, miłe i malutkie ciałko jest. I wciąż sie tym zachwycam … dzieci rosna szybko, trzeba sie cieszyc każdą chwilą z nimi spedzona, bo nim się obejrzymy, a ten malutki, pachnący bobasek wyfrunie nam z domu 😉

Reply
Ania Szweda 2016-05-02 at 7:49 pm

Przy każdym dziecku było inaczej.
Pierwszy poród – wielka niewiadomo, co i jak to tak naprawdę będzie. Był ból i czas się przez to dłużył, ale jak zobaczyłam synka (niechcieliśmy wiedzieć wcześniej czy będzie chłopiec czy dziewczynka), którego położono mi na brzuchu pomyslałam że jest idealny i że dla takiego wielkiego szczęścia i tej wielkiej miłości którą poczułam te wszystkie godziny wyczekiwania w bólu są tak naprawdę niczym.
Drugi poród – od połowy ciąży wiedziała że to będzie dziewczynka – wyczekiwana córeczka. Wszystko na różowo – ubranka, pościele, kocyki, nawet ściany w pokoju 🙂 No i urodził się chłopiec !!!! Jak go zobaczyłam to sama do końca nie mogłam uwierzyć że to nie córeczka. Poczułam …. no cóż…. nie na długi, na kilka sekund, ale lekkie zdziwnienie, może nawet zawiedzenie że to jednak nie dziewczynka. Ale te sekundy szybko minęły i zaczęłam cieszyć się że mam kolejne zdrowe dzieciątko do kochania.
Trzeci poród – też wolałam nie wiedzieć co będzie po doświadczenia z drugiej ciąży. No i maleństwo też nie chciało pokazać kim jest bo na wszystkich USG miało rączki między nóżkami. Więc kiedy jedna z połoznych powiedziała „to chłopiec” tylko śię usmiechnęłam, a druga na to „Nie, to pępowina między nóżkami. Urodziła się dziewczynka” – moja radość sięgała już chyba wszystkich pomieszczeń w szpitalu i wydostawała się na zewnątrz wszystkimi mozliwymi uchylonymi oknami tworząc nad szpitalem wielkie serce 🙂 Trochę to może obrazowy opis, ale oddaje to jak się czułam. Byłam bardzo, bardzo szczęśliwa choćwiedziałam że pokochałam bym tak samo jak tę dziewczynkę chłopca – jesli by urodził się chłopiec. A mój mąż – zakochał się w niej od pierwszego wejżenia – już od tamtej pory jestem na drugim miejscu u niego – hihi 🙂
A tak poza tym wielkim szczęsciem to za każdym razem byłam dumna z siebie że dałam radę i dumna z maleństwa że jemu też się udało i jest już z nami 🙂

Reply
Małgosia 2016-05-02 at 8:07 pm

Nina jest jeszcze w brzuchu. Czekaliśmy na nią kilka lat, po drodze z nieprzyjemnymi incydentami. Dla nas fakt, że pojawi się w naszym życiu już za 2 miesiące, to najważniejsze wydarzenie w życiu. Nie wiem jaka będzie, nie ma to dla mnie większego znaczenia. Najważniejsze, że będzie! I cała tylko dla nas. Czekamy na nią niecierpliwie, chociaż ten czas kiedy już wiemy, że jest w drodze 🙂 wykorzystujemy dla siebie, bo szczęśliwi rodzice to coś najpiękniejszego co możemy jej ofiarować. Po cichu przyznam wam się, że mimo 35 lat (wydawałoby się, że to już zaawansowany wiek na strach) jestem momentami przerażona. Zastanawiam się jak to będzie, czy będzie zdrowa, czy damy radę? Jednak solidny kopniak w brzuch mówi mi – spokojnie mamo, damy radę…;) A fakt, że w końcu będę mamą rekompensuje wszystkie niedogodności. Czekamy i zbieramy wyprawkę. Pozdrawiamy wszystkie mamy, bo dla każdej z nich jej dziecko i tk jedt najpiękniejsze!!

Reply
Paulina 2016-05-03 at 9:49 am

Pierwsze spotkanie … świadomość, że pod sercem Ktoś zamieszkał… to bitwa lęku i miłości i szczęścia. Kiedyś w radiu, usłyszałam jednak słowa Astrid Lindgren i powtarzam je codziennie Ktosiowi:
„Ty nawet nie wiesz co to za miejsce gdzie przybyłeś, boisz się zacząć żyć, przecież nie wiesz co Cię czeka. Chcesz, żebym Ci powiedziała? Tu jest tak wiele godnego uwagi, poczekaj tylko a zobaczysz. Są tu kwitnące jabłonie, i małe ciche jeziorka i wielkie rozległe morza, i gwiazdy nocą i błękitne wiosenne wieczory i lasy, są na tym świecie baśnie i są pieśni, są książki i ludzie. Część z nich będzie Twoimi przyjaciółmi. Są kwiaty zupełnie do niczego nieprzydatne, tylko bardzo, bardzo piękne. Czyż to nie dziwne i miłe?
Dlatego mówię Ci mój synu że Ziemia to dobre miejsce do życia, a życie to dar. Nigdy nie wierz tym, którzy mówią coś innego. To prawda, że życie może być trudne. Doznasz smutku, będziesz płakał, może nadejdą takie chwile kiedy będziesz pragnął już przestać żyć.
O! Nigdy nie potrafisz zrozumieć, co będę czuć wiedząc to!
Mogłabym oddać Ci krew mojego serca, ale nie mogę odebrać ani jednego smutku, który Cię czeka. A mimo to, mówię Ci dziecko drogie, Ziemia to dom ludzi, jest to wspaniały dom. Niech życie nigdy nie będzie tak nieprzyjazne dla Ciebie żebyś tego nie zrozumiał. Bóg niech Cię chroni moje dziecko!”
Moja Mama mówi, że narodziny – pierwsze spotkanie z dzieckiem – to najszczęśliwszy dzień w życiu i tak będzie u nas, mamy i taty Ktosia. Czekamy na spotkanie z Ktosiem, pełni miłości i radości 🙂

Reply
Izabela Borusińska 2016-05-03 at 8:43 pm

Już niedługo prawdziwą mamusią zostanę
Gdy małego Szymusia w swoje objęcia dostanę
Obdarzę go całą swoją miłością
A on mnie w zamian swoją radością
I będziemy każdego dnia mieli wiele zabawy
Lecz teraz już towarzyszą mi pewne obawy
Jak to będzie? Czy radę sobie dam?
Czy egzamin na dobrą mamę zdam?
Czy teściowa wtrącać się będzie?
Czy uznanie w jej oczach zdobędę?
Czy synek mój będzie najedzony?
I czy jego brzuszek będzie zadowolony?
Czy będę wiedzieć jak wziąć na ręce?
I czy jakiegoś numeru nie wykręcę?
Nie wiem czy dość się już naczytałam
I czy przewijać będę umiała
Jak przebrać takie maleństwo
Wiem, że moje myśli to szaleństwo
Mam nadzieję, że gdy go zobaczę
To na pewno ze szczęścia się rozpłaczę
Przytulę go do swej piersi
I będziemy we dwoje jako pierwsi
Malutką dłoń zobaczę
To prawdziwego szoku dostanę
Będę mogła synka wreszcie dotknąć
I w malutkie go czułko cmoknąć
Wtedy na pewno sprawę sobie zdam
Że synek to największy mój cud jaki mam
O bólu porodowym szybko zapomnę
I słowa mojej mamy wspomnę
„To będzie magiczna chwila
I ona każdy matki smutek umila”
Dla mnie będzię najśliczniejszy
I ze wszystkich dzieci najpiękniejszy
Myślę, że głos co nucił mu codziennie
I czytał te same książeczki niezmiennie
Pozna od razu i bez chwili wahania
I okaże to paluszkiem ściskania
A może się do mnie uśmiechnie
I wtedy z radości serce mi pęknie
Wiem, że to wymrzone spotkanie
Zresztą tak długo oczekiwane
Zapamiętam do końca życia
I całego świata bycia
Obym tylko się nie przestraszyła
I dla wszystkich wokół była miła
Pełno myśli kłębi się w mej głowie
I wyraża się to w mojej mowie
Z mężem nieustannie rozmawiam
Lecz nadal się obawiam
Czy mój synek szczęśliwy będzie?
I bez jego łez się obędzie?
Bo chcę być najlepszą z mam
Jakich tylko na świecie znam.

Reply
Kasia Wierzba 2016-05-03 at 9:36 pm

Żeby opisać co czułam kiedy po raz pierwszy ujrzałam moją córeczkę,muszę pisać co czułam podczas ciąży nosząc ją pod sercem.zostałam w 3 miesiącu ciąży skierowana na badania prenatalne,podczas których dowiedziałam się,że ze względu na wiek (36 lat) trafiłam do wysokiej grupy ryzyka,którą wylicza statystycznie komputer,urodzenia dziecka z okropnymi chorobami,zespołami których nie będę t wymieniać,gdyż na wspomnienie o nich łzy same płyną mi z oczu.W tym dniu skończyła się dla mnie radość z faktu bycia w ciąży,a zaczęło się martwienie co będzie.Zaproponowano mi badanie polegające na pobraniu płynu owodniowego,by mieć 100% pewność.Doktorka wyjaśniła nam,że wtedy prawnie można usunąć płód do 20 tyg ciąży.Nie zgodziłam się,oddałam się w ręce Boga,pomyślałam co ma być to będzie,przecież tak długo staraliśmy się o dziecko…..Kiedy 2 dni przed terminem zaczęło mnie kłuć w boku,pojechałam z mężem do szpitala.Tam okazało się,że mam ropne zapalenie wyrostka robaczkowego i natychmiast pędzimy na stół operacyjny.Liczyła się każda minuta,gdyż zatruta krew przez pępowinę docierała do dziecka.Miałam znieczulenie zewnątrz oponowe i cały czas modliłam się w myślach by córeczka była zdrowa.Po ok 30 minutach ujrzałam ją,całą i śliczną,usłyszałam jej pierwszy płacz i poczułam ulgę,szczęście,ze ona już jest ze mną na świecie :)Z niepokojem czekałam na lekarza,który oznajmił mi że mała ma 8 punktów i anemię.Boże co za ulga,radość,euforia!!!Tonowy głaz spadł mi z serca 🙂 Napisałam moją historię na pocieszenia dla kobiet,które znalazły się w podobnej sytuacji jak ja.Głowa do góry,a badania nie są nieomylne 🙂

Reply
Angela 2016-05-04 at 7:14 pm

Kasia, dziękuję <3

Reply
Ewelina 2016-05-04 at 6:54 am

Kochany synku! Mama czuje bolesne skurcze. Cierpi bardzo, ale sie cieszy, bo to oznacza, ze już niedługo sie wkoncu zobaczymy 🙂 jesteś prawdziwym cudem, ponieważ z punktu widzenia medycznego nie powinno w ogóle Ciebie być. Jednak siła i determinacja Twoich rodziców była tak duża, ze pokonaliśmy medyczne przeszkody:) Tatuś sie teraz bardzo denerwuje, ponieważ widzi, ze mama cierpi, widzi jakieś skaczące cyferki na monitorze i jest trochę oszołomiony bo nie wie co sie dzieje 🙂 wkoncu przychodzi Pani doktor, bada mamę i krzyczy, że zaczynamy:) Spoglądamy na siebie z tata, ze to już, zaraz Cię zobaczymy 🙂 jesteśmy na sali porodowej, tata trzyma mamę za reke. Wspiera ja jak może, chociaż kompletnie nie wie co ma zrobić 🙂 Wszystko to czego uczył sie w szkole rodzenia – zapomniał 🙂 Mama oddycha i zbiera wszystkie siły, abyś mógł wyjsć na świat. Po kilkudziesięciu minutach Pani położna mówi- mamy go! Jest! Proszę to Wasz syn! I kładzie Ciebie na mnie. Zaczynasz strasznie płakać. Wiem jaki to szok dla Ciebie. Tyle czasu byłeś gdzieś gdzie jest ciemno i bardzo ciepło. A tu nagle światło i ziiiimnooo brrr! Szybko Cię przykrywam czym mogę ( co mam pod ręka), przytulam i mowię: Witaj Franciszku na świecie:) odtąd zawsze będziemy przy Tobie – ja i tatuś i będziemy Cię chronić 🙂 Tatuś w tym czasie głaszcze Cię po główce. Ty sie powoli uspokajasz i próbujesz delikatnie sie uśmiechnąć 🙂 wtedy Mamie i Tacie spływają łzy radości po policzku. A Tata całuje mamę w czółko i mówi do mamy: Dziękuje 🙂

Reply
Angela 2016-05-04 at 7:13 pm

<3

Reply
Żaneta 2016-05-04 at 10:12 pm

Ciąża 31 tydzień. Och jak bardzo mi się podoba stan w jakim jestem. Uwielbiam, kiedy czuję, że Staszek urządza sobie wędrówki w moim brzuchu. Jestem w pełni świadoma tego małego człowieka. Mówię do niego po przebudzeniu, kiedy gotuję, czasem pod prysznicem, kiedy się smaruje wszystkim co popadnie na rozstępy, tłumacząc, że to tylko dla mamy dobra, czasem mówię na ulicy jak zabraknie mi tchu, na dobranoc. W sumie mówię do niego ciągle i o wszystkim, a on jest bardzo dobrym słuchaczem 🙂
Zawsze marzyłam o synu i wiedziałam, że to będzie Staś. Mój mąż obiecał mi w dzień ślubu, że tak będzie i jak widać marzenie prawie się spełniło. Teraz tylko czekam, aż będzie z nami, by móc spojrzeć mu w oczy i powiedzieć – ” czekałam na Ciebie całe życie”. Wiem, że będe płakać jak bóbr ! Teraz już się wzruszam jak myślę, że już tak blisko. Cokolwiek będe musiała przejść to to zrobię dla tych jakże małych i idealnych nóżek, rączek i uśmiechu. Wcześnej jakoś się bałam. Opowieści koleżanek i znajomych … Teraz wizja porodu to obraz narodzin nowego życia ,kilogramów miłości do schrupania i spełnienia marzeń 🙂 Mam tylko nadzieję, że dla niego też będzie idealnie !

Reply

Leave a Comment