Home CODZIENNIE DO GÓRY NOGAMI

DO GÓRY NOGAMI

2016-03-23 4 komentarze

Człowiek to się w swoim całym życiu naje tyle strachu, że nawet najbardziej pojemne wulkany tego świata nie pomieszczą tego gorąca, co to tak buchnie w poliki, kiedy strach nadejdzie. Znasz to uczucie na pewno. Pijesz ciepłą kawę, Twoje dziecko spokojnie się bawi niedaleko, ale ta chwila nieuwagi i ryk, pisk, huk. A Ty z tego stołka jak połamana spadasz, lecisz na łeb na szyję, scenariusz już w głowie zdobywa Oskara, taki dobry napisałaś. A tu tylko klamerka na pranie na palcu zawisła i tak wisi i zadziwia małego człowieka dlaczego to cholerstwo akurat tak boli. Wcale nie pomyśli, że cholerstwo, bo pewnie zbyt mocno dbasz o to, aby słowa takiego nie poznał. Ja trochę mniej. Zdarza mi się, wymsknie ukradkiem jakieś słowo, co to niby damie nie przystoi. Ale jak to nie przystoi? Kiedy właśnie w takich sytuacjach no nie zastąpisz innym słowiem tych emocji. Jak nie użyjesz tego polskiego, zwyczajnego „kurwa”, co się cudzoziemncy najszybciej uczą. W ogóle chyba powinno się to wpisać w słownik tych wyrazów codziennych.

I tego strachu to ja się właśnie tyle już najadłam odkąd noszę swoje drugie dziecko pod sercem, że wcale nie powinno mnie dziwić odbicie w lustrze. Nawet przez chwilę to się zastanawiałam, po co dziewczynce tyle miejsca w brzuchu, skoro to drobina taka, nogi podobno ma tylko długi. Wiadomo, że po tacie. Wiadomo. A to się okazuje, że ten brzuch to może właśnie ze strachu pożartego nadęty taki, ledwo go nogi moje noszą. A straszą mnie już od połowy ciąży, że donosić to trudno będzie, że leżeć do góry nogami powinnam. Jeszcze noszę na całe szczęście i jeszcze uda mi się czasami nogi do góry położyć. I czekam już cierpliwie. I nawet ledwo ze strachu oczy w nocy zmrużę, bo już widzę, wyobraźnia mi pokazuje te sterty ubrań, to  pranie, co z pralki wyciągam już suche, bo się okazuje, że w ogóle zapomniałam wstawić i mleko rozlane i pieluchy gdzieś w kąt rzucone. I to życie na nowo do góry nogami wywalone, ale ciągle moje. Ciągle szczęśliwe!

DSC_9081 DSC_9089 DSC_9091 DSC_9094 DSC_9098 DSC_9111 DSC_9116 DSC_9120DSC_9269 DSC_9272 DSC_9276 DSC_9291 DSC_9292 DSC_9296 DSC_9307

prześcieradło, kocyk w gwiazdki i śpiworek- Muzpony (piękne mają tekstylia i bardzo wytrzymałe. Stacho cały czas pod muzponową kołdrą sypia i obicie na przewijak używa i piorę non stop i dalej piękne! To Wam polecić mogę!)

Kocyk, ręcznik z myjką- Bamboom (Takie są miękkie i miłe w dotyku, że zakochac sie można!)

Szumiś Whisbear– nie wiem jak u Was, ale Stacho zasypiał czasami przy odkurzaczu. A tutaj ten miś z sercem szumi sobie spokojnie, wypróbuję go na Antce i zdam relacje! Ale szumi całkiem miło! Podobno jak w maminym brzuchu!

 

4 komentarze

You may also like

4 komentarze

BEATA 2016-03-23 at 2:06 pm

Biedny Stasiu Klamerka niedobra go dopadła! To prawda strach lęk. Załóż kapcie nie Nie biegaj nie. A potem śliwa na czole że aż „miło”. Ech Tak to jest z dziećmi Jedna wielka nieprzewidywalność. Ale i największe szczęście 🙂 🙂 🙂

Reply
Meryluu 2016-03-25 at 10:57 pm

Hej 🙂 właśnie zaczęłam czytać Twój blog i miło miło mi 🙂 u nas i przy córci i przy synku najlepsza była Suszarka 🙂

Reply
Beata 2016-04-24 at 3:22 pm

Hej möge spytac skad lozeczko? Jest swietne

Reply
Angela 2016-04-24 at 3:58 pm

Guum Barcelona

Reply

Leave a Comment